• Wpisów:25
  • Średnio co: 79 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:49
  • Licznik odwiedzin:1 560 / 2064 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Szłam przez park, jak zawsze, do domu chłopaków. Gdy byłam na miejscu, drzwi otworzył mi Harry. -Nareszcie. Powiedział witając mnie całusem. Weszłam do środka i zobaczyłam bawiących się ludzi. -Już jest! Krzyknął Hazza i wszyscy się uciszyli. -Czekaliśmy na ciebie, żeby pokroić tort. Szepnął mi do ucha i się uśmiechnął. Zayn zdmuchnął świeczki, pokroił tort i śpiewaliśmy "Happy Birthday". Wszyscy zaczęli jeść i rozmawiać. -Mogę prosić o uwagę? Krzyknął Niall po chwili. Wszyscy popatrzyli na niego, a on się tylko do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech i szukałam wzrokiem tej Destiny. -Chciałem zająć wam tylko chwilkę. Powiedział już nieco ciszej i podszedł do rudowłosej dziewczyny. Uklęknął przed nią, a ona się zarumieniła. -Destiny... Chciałabyś być moją dziewczyną? Zapytał, a dziewczyna tylko pokiwała głową i rzuciła mu się w ramiona. Gdzieś już widziałam tą dziewczynę. Wszyscy krzyczeli i gwizdali, a ja podeszłam do nich. -Des? Zapytałam stojąc przy zakochanych. -Amm?! Krzyknęła szczęśliwa i przytuliła mnie mocno. -Jejku... myślałam, że już nigdy się nie zobaczymy! Krzyknęłam. -Ja też. Powiedziała przez łzy. -To jest najlepszy dzień w całym moim życiu. Powiedziała i przytuliliśmy się w trójkę: ja, Des i Niall. Impreza się rozkręcała, a ja z Des odnowiłyśmy kontakt i trochę wypiłyśmy. Po jakiejś godzinie poszłyśmy do swoich chłopaków. Tańczyłam z Harrym chyba do północy. Wszyscy już poszli, a my staliśmy w salonie przyklejeni do siebie i nuciliśmy własną melodię. Gdy Harry zauważył, że zasypiam, wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Obudziłam się tym razem obok właściwego chłopaka, który jeszcze spał. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go delikatnie w policzek. Wyszłam bezszelestnie z łóżka i wróciłam do domu. -No moja córcia wróciła! Krzyknął tata na mój widok. -Hej Tatuś. Powiedziałam miło. -Umyj się i przebierz. Eliza przyjdzie na obiad. Powiedział szczęśliwy, a ja się uśmiechnęłam i wykonałam prośbę. Po pół godzinie zeszłam na dół i pomogłam tacie w robieniu obiadu, czyli siedziałam i nic nie robiłam. Nagle zadzwonił dzwonek i tata jak poparzony szybko podbiegł do drzwi. Po chwili wrócił zrezygnowany i gotował dalej. -Co się stało? Zapytałam. -On się stał. Powiedział tata pokazując na Harrego. -Hazza! Krzyknęłam i o przytuliłam. -Hej! Czemu uciekłaś rano? Zapytał chłopak. -No zdążyłeś na obiadek z dziewczyną mojego taty! Powiedziałam szczęśliwa i usiedliśmy razem przy stole. -Chyba, że obiadek. Powiedział ucieszony Harry. Dzwonek zadzwonił po raz drugi. Tata był pewny, że to Eliza i poszedł do drzwi. Po chwili wrócił trzymając ją za rękę. -Cześć jestem Eliza. Powiedziała kobieta podając rękę mi, a potem Harremu. -Ammy, a to mój chłopak Harry. Powiedziałam miło i się uśmiechnęliśmy. Obiad był pyszny. Przy stole rozmawialiśmy i było dość śmiesznie. Potem tata zabrał Elizę na spacer, a Hazza pomógł mi pozmywać. -Chyba polubiłaś tą Elizę. Powiedział miło Harry. -Tak... Jest miła. Odpowiedziałam. -Teraz pewnie z wami zamieszka i będą się chcieli pobrać. Powiedział wycierając naczynia. -Tak szybko dorastają. Powiedziała i zaczęliśmy się śmiać. Po umyciu garów, poszliśmy na spacer. Nagle zadzwonił Harremu telefon. -No co chcesz? Zapytał odbierając. -Po co? Dodał po chwili. -Chyba, że tak... Zamyślił się chwilę. -Zaraz będziemy! Dopowiedział, patrząc na mnie i się rozłączył. -Co się dzieje? Zapytałam zdziwiona. -Podwójna randka? Zaproponował Hazza. -Z Des i Niallem? Zapytałam. -Jejku czytasz w myślach. To idziemy! Powiedział szczęśliwy i ruszyliśmy w stronę Milk Shake Cafe. Gdy byliśmy na miejscu zamówiliśmy shake i usiedliśmy z przyjaciółmi. Rozmawiałyśmy z Des o wszystkim i o niczym. Znałyśmy się na wylot i chichrałyśmy się ze wszystkiego. Chłopcy słuchali nas i poznając nasze szkolne wpadki i historie też się śmiali. Potem Harry odprowadził mnie do domu. -Podobało ci się? Zapytał trzymając mnie za rękę. -Tak. Powiedziałam wciąż uśmiechnięta, a w głowie miałam tyle wspomnień. Jak obudzone motyle błądziły wśród mych myśli. -Kocham cię bardzo. Powiedział gdy staliśmy pod drzwiami mojego domu. -Ja ciebie też. Powiedziałam i pocałowałam go namiętnie, po czym poszedł do siebie obracając się co chwilę i patrząc na mnie.



Chciałam skończyć z opowiadaniem, ale przywiązałam się, więc będę tu wpadać co jakiś czas jak mnie wena najdzie. ♥ Zakładam drugiego bloga, w którym będzie opowiadanie o Destiny. Miłego czytania! ♥
  • awatar Porankowa ♡: koniec? jeju.. mam nadzieje że piszesz następne opowiadanie .. :D
  • awatar lollilili: szkoda że to już koniec.. Czekam na tą DESTINY :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od lewej: Dean (19 lat) perkusja, zachowanie Bad Boy. Lenny (19 lat) gitara, zabawny imprezowicz. Mike (18 lat) klawisze, spokojny i przyjacielski. Mieszkają w Londynie. ♥
  • awatar Alice, out of nowhere: cześć. jestem ciekawa brzmienia tego zespołu. czy mogłabyś może wstawić na swojego pingera jakiegoś linka z ich piosenką?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
20-sto letni brat Destiny. Jest fotografem i podziela punkt widzenia Lou, nie chcąc dorastać. Ubiera się jak nastolatek i nie traktuje życia poważnie. ♥
 

 
18-sto letnia dziewczyna. Mieszka w Londynie z rodzicami i starszym bratem Erykiem. Śpiewa w zespole "As Us", grają rockowe piosenki. ♥
 

 
Rano, najbardziej zdziwiło mnie to, że obudziłam się w swoim łóżku, bez kurtki, a w domu było ciepło. Pewnie Danny wszedł. Pomyślałam i umyłam się, po czym zeszłam na dół. -Danny jak tu... Zaczęłam się drzeć, gdy nagle zobaczyłam Harrego. -Harry! Krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyję. -Ammy! Krzyknął i przytulił mnie mocno. -Co ty tu robisz, przecież nie było lotów. Powiedziałam gdy się odsunęliśmy, a na mojej twarzy był wielki uśmiech. -To ty myślałaś, że nie było lotów, a ja chciałem zrobić ci niespodziankę! Powiedział i się uśmiechną. -Jejku jak się cieszę, że cię widzę. Powiedziałam i pocałowałam go. -Okej, a teraz mi powiedz... Jaki Danny? Zapytał gdy nasze usta się rozłączyły. -Kolega. Pomagał mi tu z paleniem w kominku i takie tam. Powiedziałam miło. -Aha... To co robimy? Zapytał Harry z uśmiechem. -Wracamy do domu. Powiedziałam uśmiechnięta. -Jak to? Myślałem, że ci się tu podoba. Powiedział zdziwiony. -Jak byłam tu sama to sobie uświadomiłam jak bardzo za wami tęsknie i nie chce tu zostać ani chwili dłużej. Powiedziałam i go przytuliłam. -No to... Powiedział zamyślony Hazza, a ja posmutniałam widząc jego zakłopotanie. -Jedziemy! Krzyknął po chwili. Uśmiechnęłam się szeroko i poszliśmy się spakować. Po godzinie byliśmy gotowi do powrotu. Harry zamówił taksówkę. -Czekaj muszę jeszcze się pożegnać. Powiedziałam i pobiegłam do miasteczka, Hazza w tym czasie kończył pakowanie. Po piętnastu minutach byłam na miejscu. Zapukałam i otworzyła mi Sofie. -Kochanie co ty tu robisz? Zapytała miło staruszka. -Chciałam się pożegnać. Powiedziałam miło. -Jak to pożegnać?! Krzyknęła zdziwiona. -Kto się chce żegnać. Zapytała Frania podchodząc do drzwi. -No niestety już wyjeżdżam. Powiedziałam miło. -Do widzenia. Powiedziałam i pobiegłam z powrotem. -Trzymaj się mała! Krzyknęła za mną Sofie. Gdy byłam na miejscu, taksówka była gotowa do odjazdu. Wsiadłam i pojechaliśmy na lotnisko. Czekaliśmy trochę na nasz lot. Harry powiedział mi, że Zayn czeka na nasz powrót, bo będą jego urodziny i szykuje się impreza, a ja opowiedziałam mu o Dannym, Sofie i Frani. Nagle usłyszeliśmy, że pasażerowie naszego lotu są proszeni do przejścia przez bramki. Staliśmy w kolejce i gdy przeszliśmy przez bramki, usłyszałam jak ktoś mnie woła. -Ammy! Krzyknął znowu. Obróciłam się i zobaczyłam Dannego. Był po drugiej stronie i nie miał jak się do nas dostać. -Ammy. Przepraszam! Krzyknął i uklęknął na ziemi, rozkładając ręce, w których trzymał różę. Uśmiechnęłam się i podeszłam do bramek. -Ammy musimy iść. Powiedział Harry, a Danny tylko podał mi kwiatek. -Przepraszam. Powiedział szeptem, a ja się uśmiechnęłam. -Ammy! Krzyknął Harry i pobiegłam szybko do niego. Po chwili byliśmy w samolocie, a chłopak widocznie był zły. -No już nie bądź taki no... Powiedziałam, drażniąc się z nim. -Romantyk się znalazł. Co on sobie myślał co? Ciekawe co się działo jak mnie nie było. Mówił złośliwie. -Płakałam jak głupia do poduszki. Powiedziałam obrażona, a on popatrzył na mnie. -Przepraszam no... Jestem strasznie o ciebie zazdrosny. Powiedział i złapał mnie za rękę. -Musisz mi ufać. Powiedziałam smutno spuszczając głowę w dół. -Ufam, tylko wiem do czego chłopcy są zdolni. Martwię się i tyle. Powiedział i podniósł delikatnie mój podbródek, całując mnie w policzek. -Kocham cię. Szepnęłam i przytuliłam się do niego. -Ja ciebie też. Powiedział, obejmując mnie i pocałował w czoło. Lecieliśmy w ciszy, bo Harry zasnął, a ja czytałam książkę i wyglądałam za okienko. Widoki były cudowne. Uśmiechnęłam się do chmur, jakby tam była mama i wróciłam do lektury.



Hazza obudził się przy lądowaniu. -Jej ale się wyspałem. Powiedział i popatrzył na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłam. Po chwili wyszliśmy z samolotu, wzięliśmy bagaże i Harry zadzwonił do Nialla. -No cześć przyjedziesz po nas? Zapytał chłopaka. -No dobra to my czekamy. Powiedział po chwili i się rozłączył. -Niall będzie za jakąś godzinę, bo jest gdzieś z Destiny. Powiedział do mnie i się uśmiechnął. -Kto to Destiny? Zapytałam zdziwiona. -Jego dziewczyna. To znaczy... Chce ją poprosić o chodzenie no urodzinach Zayna. Powiedział chłopak i złapał mnie za rękę. -Aha, to co robimy? Zapytałam zmieniając temat mimo, że wciąż myślałam o Niallu i tej Destiny. -Chodź coś zjeść, bo nie jedliśmy śniadania. Pewnie zgłodniałaś. Powiedział i ruszyliśmy w kierunku baru. Zamówiliśmy kawę i naleśniki. Po posiłku trochę gadaliśmy o tym co będzie po feriach i czy będziemy mieć dla siebie czas. Rozmowę przerwał Niall, który po nas przyszedł. -To co jedziemy? Zapytał szczęśliwy. -No pewnie. Powiedział Harry i oboje wzięli bagaże, a ja poszłam za nimi. W ciszy wsiadłam do samochodu i nic nie mówiłam przez całą drogę. Rozmawiali tylko Niall i Harry. W sumie cieszyłam się, że Niall ma dziewczynę, ale dowiedziałam się przypadkiem i to pewnie jako ostatnia. Ciekawe czemu nic nie mówił. Myślałam o tym całą drogę, aż dojechaliśmy pod dom chłopaków. Wysiedliśmy i gdy dostałam swój bagaż poszłam w stronę swojego domu. Harry nie zauważył tego, bo wszedł szybko z bagażem do domu. Tylko Niall zamknął bagażnik i zauważył jak idę. -Ammy! Krzyknął za mną. -Ammy czekaj! Krzyczał dalej biegnąc w moją stronę. W końcu mnie dogonił. -Gdzie ty idziesz? Zapytał gdy już był przy mnie. -No do domu. Powiedziałam obojętnie. -No tak, ale czemu tak bez słowa i w ogóle? Zapytał idąc koło mnie. -Co mam mówić? Chciałam się przejść i pomyśleć. Powiedziałam. -O czym? Zapytał zdziwiony. -O tym czemu ja się dowiaduje ostatnia i to nie od ciebie o tym, że masz dziewczynę. Powiedziałam zła. -Aha to o to chodzi. Powiedział i się uśmiechnął. -Chciałem ci powiedzieć na osobności. Przyjaźnimy się i chciałem porozmawiać z tobą o tym, ale nie przez telefon tylko tak teraz... Powiedział i staną, bo byliśmy pod moim domem. -Na prawdę? Zapytałam i popatrzyłam na niego. -No pewnie, że tak. Powiedział uśmiechnięty i mnie przytulił. Odwzajemniłam uśmiech i weszłam do domu. -Wejdziesz? Zapytałam stojąc w drzwiach, a on się tylko uśmiechnął i wszedł za mną.



Po przywitaniu się z tatą i Maxsiem, poszliśmy na górę. Zaczęłam się rozpakowywać, a Niall mi w tym pomagał. -To jak się poznaliście? Zapytałam po chwili. -W studiu. Nagrywała płytę z zespołem. Odpowiedział. -Sławna jakaś? Zapytałam z uśmieszkiem. -Nie, tylko chce ją wysłać kuzynowi na urodziny. Mówi, że dzięki niemu zaczęła śpiewać. Odpowiedział miło. -Aha i co dalej? Zapytałam. -No spodobał mi się jej głos i tak jakoś zaczęliśmy gadać. Zaprosiłem ją na kawę, pogadaliśmy i spotkaliśmy się jeszcze parę razy. Chcę ją poprosić o chodzenie na imprezie Zayna. Powiedział szczęśliwy. -To super! Mam nadzieję, że się z nią zaprzyjaźnię. Powiedziałam miło. -Znałam już kiedyś jedną Destiny, ale stare czasy. Jeszcze z Kanady. Całą podstawówkę się razem trzymałyśmy. Powiedziałam uśmiechnięta. -Potem ona wyjechała i ja teraz z resztą też. Powiedziałam smutniejąc. Chłopak się tylko na mnie popatrzył i przytulił. -Na pewno się polubicie. Powiedział patrząc mi się prosto w oczy. Uśmiechnęłam się delikatnie i przytuliłam się do niego. Po paru minutach byłam rozpakowana. Ubrałam legginsy i bluzę Nialla, i poszliśmy do domu chłopaków. -Moja bluza! Powiedział w drodze. -Nie ośmieszaj się! Już moja! Powiedziałam uśmiechnięta. -Zakład, że ci ją wezmę? Powiedział pewny siebie. -Jak lubisz przegrywać, to pewnie. Powiedziałam, a on złapał mnie, lecz mu uciekłam. Biegłam tak całą drogę, aż w końcu Niall położył się na ziemi. -Ammy! Okej jest twoja! Pomóż! Krzyknął bezsilnie. -Mówiłam! Powiedziałam szczęśliwa i podeszłam do niego. Poszliśmy już normalnym krokiem do domu i pierwsze co Niall zrobił to poszedł coś zjeść. -No jesteś! Krzyknął Harry widząc mnie w drzwiach. -No jestem! Powiedziałam miło i go przytuliłam. -Gdzie ty poszłaś?! Zapytał. -Poszłam się rozpakować. Powiedziałam miło i pocałowałam go w policzek. Rozejrzałam się po domu i zauważyłam, że nikogo nie ma. -Co tu tak pusto? Zapytałam wchodząc do salonu. -Dzisiaj impreza urodzinowa. My mamy przygotować dekoracje, więc zostaliśmy w domu. Powiedział szczęśliwy Hazza. Następne dwie godziny spędziłam na dmuchaniu balonów, jedzeniu pizzy, która zamówił Niall i przystrajaniu salonu. Oczywiście z dwoma debilkami, którzy śpiewali w czasie pracy i się wygłupiali. -Ej Ammy przyniesiesz z mojego pokoju taśmę? Zapytał Niall. -Pewnie, gdzie jest? Zapytałam wychodząc na górę. -W szufladzie. Powiedział, a ja ruszyłam na górę. Szukałam po szufladzie taśmy i znalazłam swoje zdjęcie jak śpię w jego łóżku. Uśmiechnęłam się i usiadłam z nim na łóżku. Zapomniałam o taśmie, a widząc gitarę, postanowiłam pograć. Zaczęłam śpiewać "Give me Love". Gdy skończyłam odłożyłam instrument i wzięłam zdjęcie, chcąc je schować z powrotem. -Możesz je zatrzymać. Powiedział ktoś nagle. -Niall ale mnie wystraszyłeś. Powiedziałam zarumieniona. -Nie wiedziałem ,że grasz. Powiedział po chwili. -Bo nie gram. Odpowiedziałam. -No właśnie słyszałem jak nie grasz. Powiedział przekornie. -Daj spokój... Westchnęłam i poszłam na dół. -Ej Harry! Wiesz, że Ammy umie grać i zajebiście śpiewa?! Krzyknął Niall schodząc za mną. -Tak? Czemu nic nie mówiłaś? Zapytał Hazza z tym swoim słodkim uśmieszkiem na twarzy. -Bo to nie prawda! Krzyknęłam zła i popatrzyłam na Nialla z wyrazem twarzy: "zabiję cię kiedyś". -No weź... Sam słyszałem! Powiedział szczęśliwy Niall. -Zaśpiewaj coś. Dopowiedział po chwili. -Nie! Nie umiem i koniec. Powiedziałam zabierając kolejnego balona. -Dla mnie nie zaśpiewasz? Zapytał smutno Harry, chwytając mnie za rękę. -Ja, ja na prawdę nie... Zaczęłam mówić, gdy nagle chłopak mnie pocałował. -Proszę. Dopowiedział po chwili i popatrzył mi prosto w oczy. Rozmarzona, zatonęłam w tych cudownych, zielonych oczach. -No dobrze. Powiedziałam z uśmiechem i zagrałam tę samą piosenkę co wcześniej. Chłopak słuchał jej patrząc w każdy mój ruch ust i każdy gest. Patrzył jak zamykam oczy w trakcie grania i jak się uśmiecham. Zauważył nawet pod koniec piosenki, że do oczu napłynęły mi łzy. Gdy skończyłam, uśmiechnął się i przytulił mocno. -Jesteś wspaniała. Szepnął mi do ucha, a ja się uśmiechnęłam. Potem dokończyliśmy dekorowanie i poszłam do domu się przebrać. Ubrałam przeźroczyste rajtki, beżową sukienkę i baletki pod kolor, po czym ruszyłam w stronę domu chłopaków.



Moim zdaniem nudny, ale nie miałam pomysłu jak ją wrócić do domu... Dzięki za czytanie! Wieczorem może następny. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Weszłam do domu, a chłopak wziął ode mnie kurtkę. Uśmiechnęłam się tylko i poszłam do salonu. -No kochanie to opowiadaj czemu się stąd przeprowadziłaś. Zapytała Sofie. -Przecież już mówiła ty głupia babo! Krzyknęła Frania. -Tak dokładniej, żeby opowiedziała ty stara ladacznico! Krzyknęła staruszka. -Dobrze no więc... Tata chciał zacząć nowe życie, bo poznał Elizę i chciał spróbować od początku, w nowym miejscu i z nową kobietą. Powiedziałam uśmiechając się. -A mama? Zapytała Frania. -Umarła po porodzie. Byłam winna tacie takie poświęcenie i wyjechałam z nim do Londynu. Powiedziałam nieco smutniej. -Danny stracił rodziców jak miał pięć lat. Powiedziała Sofie równie smutno. -Pamiętam ten dzień jak żaden inny. Chcieli go wziąć ze sobą na wakacje, ale ja się upierałam, żeby został, a oni odpoczęli. Ucieszyli się i wyjechali. Po godzinie zadzwoniła do mnie policja i powiedziała, że Izzy i Brok nie żyją. Izzy była moim jedynym dzieckiem, jedyną córką. Wtedy jeszcze żył Georg mój mąż. Niestety po tym wydarzeniu zapadł w depresje i zmarł rok później na zawał serca. Każdego dnia mały Danny płakał nie rozumiejąc czemu nie ma rodziców, a ja stawałam się coraz starsza. Powiedziała Sofie, wpatrując się w jeden punkt, jakby to zdarzenie malowało się na ścianie, a po jej pomarszczonym policzku spłynęła łza. Zrobiło mi się głupio. Zawsze patrzyłam na to co ja czuję, a tata chodząc po domu, wszędzie widział mamę. Już nie mógł wytrzymać i pewnie zbierał na wyjazd, i czekał aż do niego dorosnę. -No ale stare dzieje teraz bierzmy się za herbatę. Powiedziała Sofie wytrącając mnie z myśli. -Danny, pieronie jeden co ty produkujesz tą herbatę?! Krzyknęła babcia. -Już idę, już idę. Powiedział, a mi zadzwonił telefon. -Mogę panie przeprosić na chwilę? Zapytałam, a staruszki uśmiechnęły się i wyszłam. -Halo? Powiedziałam odbierając telefon. -Cześć Ammy. Powiedział Hazza. -No hej, gdzie jesteś? Zapytałam miło. -Na lotnisku. Powiedział zaspanym głosem. -Co robisz na lotnisku?! Zapytałam zmartwiona. -Będę spać już drugą noc. Powiedział. -Harry matole jedź do domu i się wyśpij! Krzyknęłam. -A jak samolot będzie leciał? Powiedział z dzieciną nadzieją. -To na pewno nie jeden na miesiąc, więc wróć do domu i się wyśpij. Powiedziałam miło. -Masz rację. Odpowiedział. -Widać, że jesteś śpiący, więc jak się dowiem, że na lotnisku zostałeś to chyba cię zabije! Zadzwoń po Nialla. Nie możesz w takim stanie prowadzić. Powiedziałam do niego. -Dobrze skarbie. Kocham cię papa. Powiedział Harry miło. -Też cię kocham papa. Powiedziałam i się rozłączyłam. Następnie wykonałam telefon do Nialla. -Ammy! Krzyknął mi do słuchawki blondyn. -Wiem jak mam na imię. Powiedziałam zdenerwowana. -Coś się stało? Zapytał smutniej chłopak. -Harry sypia na lotniskach! Możesz kochanie po niego jechać, bo mi przytakiwał i się zgadzał, że zadzwoni po ciebie, ale znając go to pewnie pojedzie taki zaspany do domu, a ja się o niego boję. Powiedziałam zmartwiona. -Dobrze uspokój się, a ja już po niego jadę. Zadzwonię do ciebie jak będzie ze mną siedział. Powiedział miło i się rozłączył. Schowałam telefon do kieszeni i odetchnęłam z ulgą. Następnie weszłam do saloniku. Danny już siedział i każdy miał herbatę. -Przepraszam, że tak długo. Powiedziałam siadając. -Coś się stało? Zapytał Danny. -Nie, nic poważnego. Harry śpi na lotnisku i to mnie martwi. Powiedziałam smutno. -Czemu ten kretyn na lotnisku śpi?! Zapytała Sofie. -Czeka aż loty wrócą. Powiedziałam uśmiechnięta. -Zakochany chłopak. Powiedziała rozmarzona Frania. -Ty gówno wiesz o miłości! Krzyknęła na nią Sofie. -Sześć ślubów i sześć rozwodów! Tyle ci z tego wyszło, że jesteś starą kociarą, bez dzieci. Sama jak palec! Dodała po chwili staruszka. -Dobrze, że trafiłam na taką starą krowę jak ty! Każdy palec ma przeciwstawnego kompana. Powiedziała miło. -Ty stara krowo. Powiedziała uśmiechając się Sofie. -Ty wrzodzie na dupie. Powiedziała miło Frania i się złapały za ręce, a ja się uśmiechnęłam. -One tak wyrażają swoje uczucia. Sprostował Danny i się do mnie uśmiechną. -Zauważyłam. Powiedziałam miło i odwzajemniłam uśmiech. Tę chwilę przerwał telefon. Odebrałam go i wyszłam do przedpokoju. -Halo! Powiedziałam do słuchawki. -No hej Ammy! Znalazłem go i jedziemy do domu. Powiedział Niall. -To dobrze. Jak się obudzi to mu przywal tak ode mnie. Powiedziałam miło. -Do pani usług. Powiedział miło i się rozłączyliśmy, a ja wróciłam do salonu. -I co? Zapytała Frania. -Już dobrze. Niall jedzie z Harrym do domu. Powiedziałam z ulgą i wypiłam herbatę, po czym popatrzyłam na zegarek. -Robi się późno, więc lepiej już pójdę. Powiedziałam po chwili. -Nie idź jeszcze! Powiedziała Sofie z dziecięcym grymasem. -Muszę iść. Odpowiedziałam miło i odeszłam od stoliczka. -Mogę cię chociaż odprowadzić? Zapytał Danny gdy się ubierałam. -Będzie miło. Powiedziałam uśmiechnięta, po czym wyszliśmy.



-Czemu nic nie mówiłeś o rodzicach? Zapytałam w czasie drogi. -A co mam mówić jak ich nie ma? Powiedział obojętnie. -Jak tak uważasz... Westchnęłam. -Ludzie nie rozumieją straty rodziców. Jestem sierotą i mieszkam z babcią. Wszyscy się już ode mnie odwrócili. Chciałem mieć chociaż ciebie, ale pewnie ty też mnie zostawisz. Kto by się z kimś takim zadawał. Powiedział zdenerwowany. -Nie moja wina, że nie umiesz szukać sobie przyjaciół! Nie jestem taka jak wszyscy! Powiedziałam równie rozdrażniona. -Tak na pewno! Każdy tak mówi, a potem mnie unika. Ma mnie za zero, a potem obgaduje. Pewnie ty też się poczujesz za jakąś lepszą co nie?! Prawie, że krzyknął. -Tak na pewno mam się czym szczycić! Pół sierota, ale zaszalałam! Nic o mnie nie wiesz i oceniasz?! Weź mnie już zostaw w spokoju! Krzyknęłam przez łzy i pobiegłam, a chłopak stał tam jak wryty. Płakałam całą drogę. Byłam w stanie polubić tego Dannego, ale wyskoczył na mnie jak jakiś kretyn. Też często byłam odrzucona, ale trzeba się nauczyć samotnego życia. Taki już nasz los. Po chwili wbiegłam do domu i rzuciłam się na kanapę. Tak w sumie to lepszego przyjaciela od Nialla to nie miałam. Harry jest moim pierwszym chłopakiem, więc nie mam jak porównać, ale oboje są zajebiści i nie potrzebuje nikogo więcej. Ogólnie Lou, Liam i Zayn też są super, a ich dziewczyny to moje najlepsze przyjaciółki. Cieszę się, że ich mam. Nie czułam się nigdy tak szczęśliwa w Kanadzie przez te wszystkie lata, jak w Londynie przez parę tygodni! Tak sobie o tym myślałam i zasnęłam w kurtce, w zimnym domu i na kanapie, a po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy.



No to tyle jak na razie... Hehehe nie wiem co o tym sądzicie, ale mi się podoba. Dziękuję za zainteresowanie tymi wypocinami i baju! ♥
  • awatar Porankowa ♡: wow, udał Ci się ten rozdział, jest boski..czekam na następny !!!!
  • awatar ASAP: oł maj gasz !!! Świetne !!
  • awatar lollilili: świetne !!!!! Ach ten Liam z obrazka.. ♥ Boooski !!! Ach ten Hazzzuś !! Ale sie poświęca.. SŁODZIAAAK !!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
19-sto letni Kanadyjczyk, w marcu 20-sto letni. Mieszka z babcią Sofie w górach. Jego rodzice zginęli w wypadku gdy miał 5 lat.♥
 

 
Wstałam dość późno. Harry nie chciał mnie budzić. zeszłam na dół, ale chłopaka nie było. Wzruszyłam tylko ramionami i poszłam coś zjeść. Zrobiłam sobie gofry i usiadłam przed tv. Skakałam po kanałach, aż zobaczyłam wywiad z chłopakami. -Czemu udzielają wywiadu bez Harrego? Powiedziałam zdziwiona do siebie i słuchałam co mówili. -Witamy, a gdzie Harry? Zapytała prowadząca. -Już jedzie, powinien być za chwilę. -Powiedział Liam. Popatrzyłam w ekran jak nienormalna. -Może to powtórka?! Powiedziałam i oglądałam dalej. -To zacznę od pytań do was. Powiedziała i pytała chłopaków. Po chwili Harry wpadł do studia. -Cześć Harry wchodź! Powiedziała prowadząca. -Dzień dobry. Powiedział i usiadł. -Czemu dopiero teraz jesteś? Zapytała. -Przyleciałem najszybciej jak mogłem. Powiedział uśmiechnięty. -Gdzie byłeś? Zapytała. -W Kanadzie z dziewczyną. Powiedział. -To gdzie ona jest? Wciąż pytała. -Została tam. Zaraz po wywiadzie wracam do niej. Odpowiedział. Miałam mieszane uczucia. Cieszyć się, że o mnie mówi i wróci po wywiadzie, czy być złą, że poleciał bez słowa. Prowadząca pytała Hazzę o nas. -To jak się nazywa twoja dziewczyna? Zapytała. -Ammy Grous. Odpowiedział i uśmiechnął się do kamery. -Masz jakieś jej zdjęcia? Pytała. -Oczywiście, że mam. Powiedział i pokazał telefon do kamery, która zrobiła zbliżenie na moje zdjęcie. -Jak wam się układa? Zapytała. -Bardzo dobrze. Powiedział uśmiechnięty. -Jest chyba wspaniała, jak nie miała nic przeciwko, żebyś zostawił ją w Kanadzie i pojechał do pracy, bo tak to w sumie można nazwać. Dopowiedziała po chwili. -Tak w sumie to nie wie gdzie jestem. Powiedział i w pewnym momencie dostał smsa. -Kto napisał? Zapytała prowadząca. -Ammy. Powiedział i się uśmiechną. -No to mów co pisze! Powiedziała ciekawa. -Napisała: Już wiem gdzie jesteś. Mogłeś powiedzieć, że jedziesz... Przeczytał i popatrzył się do kamery. -Przepraszam, ale nie miałem serca cię budzić. Ty tak słodko śpisz i się śmiejesz. Kocham to jak mówisz przez sen i lunatykujesz. Uwielbiam jak mnie przytulasz i całujesz. Kocham cię i cieszę się, że cię mam. Dopowiedział po chwili, a wszyscy zrobili: Ooooo... Po moim policzku spłynęła łza. To było takie słodkie. Powiedzieć to w cztery oczy to jest słodkie, a powiedzieć to całemu światu, to jest cudowne uczucie! Rozmawiali jeszcze o nich i chłopcy wyszli. Wiedziałam, że Harry wróci wieczorem, więc uznałam, że się położę jeszcze na chwilę. Zasnęłam, ale po godzinie zadzwonił telefon. -Halo? Powiedziałam zaspana. -Hej kotek. Powiedział miło Harry. -No cześć. Odpowiedziałam uśmiechając się do siebie. -Muszę ci coś powiedzieć. Powiedział nieco smutniej. -Co się stało? Zapytałam. -Nie wrócę dzisiaj do Kanady. Powiedział smutno. -Co? Czemu? Zapytałam zmartwiona. -Jest straszna śnieżyca gdzieś na tym odcinku i wszystkie loty do Kanady i w tamte strony, są odwołane. Powiedział, a ja zamarłam. -Wszystko okej? Nie jesteś zła? Zapytał po chwili. -Chcę być teraz z tobą. Powiedziałam prawie, że przez łzy. -Kochanie przepraszam. Mogłem cie wziąć, albo w ogóle nie lecieć. Powiedział z wyrzutami sumienia. -Nie no nic się nie dzieje. Przylatuj jak najszybciej. Tęsknie papa. Powiedziałam i się rozłączyłam. Rzuciłam się na łóżko z myślą, że jutro wcale nie będzie lepiej. Pewnie się śnieżyca nie skończyła. Jednak ważniejsze jest jego bezpieczeństwo. Oby wrócił w tym tygodniu. Myślałam tak, aż zasnęłam.



Obudziłam się późnym popołudniem. Zwlekłam się z łóżka. -Ale zimno. Powiedziałam i ubrałam bluzę Nialla. Zeszłam na dół i zaczęłam szukać drewna. W domu już go nie było, a silna nie jestem, to z siekierą sobie nie poradzę. Postanowiłam zjeść jakiś obiad i wyjść do miasteczka. Po pół godzinie wyszłam z domku. Do miasteczka było drugie pół godziny drogi, więc bez zastanowienia ruszyłam przed siebie. Szłam w ciszy, a dookoła robiło się ciemno. -Kto tu jest?! Zapytałam, słysząc jakiś szelest. -Halo! Krzyknęłam, słysząc wyraźne kroki. Przyśpieszyłam więc trochę i po paru krokach wpadłam na coś. -Przepraszam. Powiedziało to coś. -Nic się nie dzieje. Powiedziałam przerażona. -Co tu robi taka ładna dziewczyna? Powiedział uśmiechając się. -Jest przerażona i idzie do miasteczka. Powiedziałam odwzajemniając uśmiech. -Nie ma czego się bać, a do miasteczka nie radze iść, chyba że idziesz tylko na spacer. Powiedział. -Jak to? Czemu? Zapytałam zdziwiona. -Sklepy są otwarte tylko w tygodniu. W weekend nikogo nie spotkasz. Powiedział. -A co stamtąd chciałaś? Dopytał po chwili. -Drewno, bo nie umiem sama sobie porąbać. Powiedziałam zawstydzona. -Chętnie pomogę. Zaproponował chłopak i się uśmiechnął. -Nie trzeba. Pójdę już. Powiedziałam i się odwróciłam. Zaczęłam iść, a chłopak za mną. -Mówię, że już nie trzeba. Powiedziałam nie zatrzymując się. -Ja się nie zapytałem, czy ci pomóc tylko ci oznajmiam, że ci pomogę. Powiedział, a ja się uśmiechnęłam. Szliśmy w ciszy, bo było mi zimno i nie miałam ochoty rozmawiać. Gdy byliśmy pod domem, zaprosiłam go do środka i sama weszłam. -Jeju jak zimno! Powiedziałam zamykając drzwi. -W tym domku?! Tu jest ciepło! Powiedział zdziwiony. -No chyba sobie żartujesz. Powiedziałam kpiąco i nastawiłam wodę na herbatę. -To idę po drewno. Powiedział chłopak i wyszedł przed dom. Po chwili woda zaczęła piszczeć, a on wrócił, ze stosem drewienek. -Ile słodzisz? Krzyknęłam z kuchni. -Tyle co ty! Powiedział i zaczął rozpalać w kominku. Ja się uśmiechnęłam do siebie i przyszłam do salonu z herbatą. -Dziękuje. Powiedział chłopak biorąc ode mnie kubek. -To ja dziękuje. Gdyby nie ty, to bym tu zamarzła. Powiedziałam i napiłam się. -Miło mi. Gorzej z tym, że jest prawie 20 i jest ciemno jak w dupie. Powiedział chłopak. -Jako miła osoba powinnam zaproponować, że możesz tu nocować?! Zapytałam z dziwnym wyrazem twarzy. -Jej dzięki! Myślałem, że mnie wyrzucisz. Powiedział szczęśliwy. -A nie wyrzucam cię? Zapytałam zdezorientowana. -Nie. Śpię tu! Powiedział i położył się na kanapie. -Ooo nie. Nie przenocuje nieznanego chłopaka. Powiedziałam. -Jestem Danny. Rzucił z uśmiechem i było widać, że moje "wyrzucanie" go z domu, nic nie da. -No to zajebiście, a ja Ammy i myślisz że teraz tu możesz zostać? Powiedziałam zła. -Nie... Powiedział smutny, a ja byłam z siebie dumna, do czasu... -Ja to wiem. Dopowiedział po chwili i zaczął się śmiać. Popatrzyłam tylko na niego z miną: uduszę cię jak tylko zaśniesz i włączyłam tv. Skakałam po kanałach, a Danny siedział cicho. -Ile masz lat? Zapytał po chwili. -18. Powiedziałam z obojętnością w głosie. -To jestem starszy o rok. Powiedział dumny, a ja tylko kiwnęłam głową. Odetchnął głęboko i widząc, że mam cały świat w dupie, nic więcej nie mówił. Nagle włączyłam ICarly. -Fajne to. Powiedział Danny. -Wiem. Odpowiedziałam uśmiechnięta i zaczęliśmy oglądać. Co chwile śmialiśmy się oboje. -Zajebiste to było. Powiedział Danny, gdy się skończyło. -No tak jak każdy ICarly. Powiedziałam i przełączyłam na eske tv. -Fajna piosenka. Powiedział Danny i zaczął śpiewać Skyfall i się wygłupiać. Śmiałam się i też śpiewałam. -Świetny masz głos. Powiedział po chwili. -Nie prawda. Odpowiedziała zarumieniona. -No jak nie, jak tak?! Powiedział uśmiechnięty, a ja odwzajemniłam uśmiech. Teraz szło Little Things. -O Bożeee! Wyłącz to! Krzyknął Danny. -Czemu? Zapytałam zdziwiona. -Bo ich nie lubię! Powiedział. -Co ci takiego zrobili? Dopytywałam. -No geje i tyle, o a ten w loczkach to z tym się dupcą pewnie. Powiedział pokazując na Harrego i Lou. -Aha. Powiedziałam zła i wyszłam. -Ej co się stało? Zapytał idąc za mną. -Widzisz tego? Zapytałam pokazując na Hazzę. -No pedał jeden, a co? Zapytał. -Chodzę z tym pedałem. Powiedziałam i poszłam na górę. -Ej przepraszam nie wiedziałem. Powiedział zmieszany. -Rano ma cię tu nie być. Powiedziałam i trzasnęłam drzwiami od pokoju.



Wstałam dość wcześnie. -Ciepło dzisiaj. Powiedziałam uśmiechnięta i poszłam do łazienki. Umyłam się, uczesałam i wymalowałam, po czym zeszłam na dół. -Dzień dobry! Powiedział Danny. -Jeszcze tu jesteś?! Powiedziałam chłodno i poszłam do kuchni. -Zrobiłem śniadanie i masz tam kakao, i rozpaliłem w kominku. Powiedział nie zwracając uwagi na to co wcześniej powiedziałam. Popatrzyłam na naleśniki i zjadłam trochę, po czym wypiłam kakao. -Przepraszam za wczoraj. Powiedział chłopak wchodząc do kuchni. Popatrzyłam tylko na niego i nic nie odpowiedziałam. -Ej... Nie złość się. Wszyscy, których znam ich nie lubią i myślałem, że ci tym zaimponuje, a tak na prawdę to patrz. Powiedział i pokazał mi telefon z piosenkami 1d. -Robi wrażenie. Powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie. -Nie jesteś już zła? Zapytał po chwili. -Powiedzmy... Rzuciłam i poszłam na górę się ubrać, a chłopak wyszedł z domu. Gdy byłam na górze, popatrzyłam na telefon. Żadnych wiadomości... Odetchnęłam głęboko i zaczęłam myszkować w szafie. Wyciągnęłam z niej beżowy, długi sweterek i białe leginsy, po czym zeszłam na dół. Popatrzyłam na domek. Był taki pusty. Już chyba lepiej by było gdyby ten wnerwiający chłopak tu był... Ubrałam emu i kurtkę, i wyszłam na pole. Poszłam do miasteczka. Droga zupełnie inna niż wczoraj. Wczoraj jej nie było widać i wszędzie było ciemno i strasznie, a dziś? Dziś to jest piękne miejsce. Po jakimś czasie w końcu doszłam do miasteczka. Weszłam do pobliskiej kawiarenki i zamówiłam gorącą czekoladę. Usiadłam przy stoliczku. Po chwili pani przyniosła mi czekoladę i ciasteczko. -Dziękuję. Powiedziałam miło i się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Lektura pochłonęła mnie na tyle, że dochodziła godzina 13, a ja mocno zgłodniałam. Wyszłam więc i poszukałam jakiegoś baru. Po chwili weszłam do knajpki i zamówiłam kebaba. Czekałam przy stoliku i nagle podeszły do mnie dwie staruszki. -Przepraszamy, wszystko jest zajęte, czy możemy się dosiąść? Zapytały. -Oczywiście. Powiedziałam i się uśmiechnęłam. -Nie kojarzę panienki. Powiedziała jedna z nich. -Nie musisz znać każdego starucho. Powiedziała ta druga. -Nie jestem stąd. Powiedziałam i się uśmiechnęłam. -No widzisz ty stara prukwo! Powiedziała tamta, a ja się zaśmiałam. -Skąd jesteś dziecino? Zapytała druga. -Z Londynu. Dokładniej to mieszkałam zawsze w Kanadzie tyle, że nie w górach, ale przeprowadziłam się do Londynu. Powiedziałam smutno. -Czemu się przeprowadziłaś? Dopytywała pani. -Nie bądź wścibska ty wredna babo. Powiedziała jej koleżanka. -Nic się nie dzieje. Miło, że się pani pyta, bo nikogo to zazwyczaj nie interesuje. Powiedziałam uśmiechnięta. -No widzisz stara krowo?! Powiedziała pani i wystawiła jej język. Zaśmiałam się, po czym dostałam kebaba. -No więc przeprowadziłam się, bo mój tata chciał zacząć nowe życie. Tęskniłam za Kanadą, więc mój chłopak postanowił mnie tu zabrać na ferie. -To gdzie on jest? Zapytała staruszka. -Wrócił do Londynu w celach zawodowych, ale rozpętała się gdzieś śnieżyca i nie ma jak tu wrócić. Powiedziałam smutno i wzięłam się za jedzenie. -Musi być chyba prezydentem, że ważniejsza jest dla niego praca, niż osoba, którą kocha. Powiedziała pani. -Ty wredna kociaro! Widzisz jak skończyłaś przez takie podejście do życia?! Powiedziała ta druga. -Nie odzywaj się ty świński ryju! Krzyknęła staruszka. -Spokojnie... To dobry chłopak i myślał, że wróci w ten sam dzień, ale nie wiedział, że odwołają loty. Powiedziałam uspokajając panie. Dokończyłam posiłek razem ze staruszkami i wyszłyśmy. -Może napijesz się u nas herbatki? Zaproponowała jedna z pań. -Było by mi bardzo miło. Powiedziałam uśmiechnięta i poszłyśmy do nich. -Babciu! No nareszcie! Myślałem, że przepadłaś! Powiedział znajomy mi głos. -Uspokój się ty nadopiekuńcza gnido. Powiedziała staruszka i weszła do domu. -Dzień dobry pani Franiu jak zdrowie? Zapytał drugą panią wchodzącą do domu. -Dobrze kochanie. Przyprowadziłyśmy naszą nową koleżankę. Powiedziała i podała płaszcz młodzieńcowi. -Tak to bardzo miło zapraszam więc panią. Powiedział i popatrzył na mnie ze zdziwieniem. -Ammy?! Powiedział zaskoczony. -Danny. Powiedziałam. -Co będziemy się bawić w imiona, czy mogę wejść? Dopowiedziałam po chwili uśmiechnięta, a chłopak zaprosił mnie do środka i zamknął drzwi.



Okej to tyle... Chyba mam nowe pomysły. Te staruszki to mnie rozwaliły. No jakbym widziała mnie z przyjaciółką za parędziesiąt lat. ♥ Czytajcie/ komentujcie/ obserwujcie! ♥
  • awatar Porankowa ♡: ale super! : D udał Ci się ten rozdział : > czekam na następny : D
  • awatar lollilili: kocham te staruszki !!! Harry nie będzie zazdrosny ?? ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cudownie mi zacząłeś ferie! ♥ Teraz oczywiście napiszę 20 rzeczy, za które cię kocham. No to okej... Kocham cię za to, że: piszesz piosenki i wiersze, za te raperskie wstawki w twoim wykonaniu, cudowny głos ♥, mega talent, to, że lubisz dziewczyny, o które trzeba się starać, jesteś opiekuńczy, lubisz rysować, za małe znamię koło ust, za to twoje "vas happenin?" ♥, za to, że jesteś romantyczny, za to twoje gryzienie dolnej wargi, za to, że nie wstydzisz się tego kim jesteś, za to, że jesteś zabawny i słodki, sexy ciałko, styl, śliczny uśmiech ♥, za to, że rozumiesz w większym stopniu kobiety niż inni, charakter, za to, że lubisz kolor niebieski, za to, że cenisz inteligencje u dziewczyn.♥ Kocham cię bardzo i ten wpis tylko dla ciebie, za to, że JESTEŚ! Happy Birthday Zayn! ♥
 

 
Następnego dnia zaczęłam się pakować. Tata oczywiście pozwolił mi jechać. Po powrocie mam poznać Elizę. Wyjęłam walizkę... Tylko gdzie on chce jechać?! Nie wiem co spakować! Zadzwoniłam do Harrego. -Hej mała! Przywitał mnie. -Spakowana? Dodał po chwili. -Nie wiem co spakować! Powiedziałam zdenerwowana. -Czekaj zaraz będę. Powiedział i się rozłączył. Jakby nie mógł mi powiedzieć gdzie jedziemy! Poszłam więc się umyć i przebrać. Spięłam włosy i po chwili zadzwonił dzwonek. -Tatuś otwórz! Krzyknęłam. -Dobra! Powiedział tata, a ja zbierałam się dalej. Po chwili do pokoju wszedł Harry. -Powiesz mi gdzie jedziemy?! Zapytałam w nerwach. -Spokojnie. Powiedział uśmiechnięty. -Tam gdzie jedziemy jest taka pogoda jak tu i może padać śnieg. Więcej ci nie powiem. Dodał dumny ze swojej niespodzianki. -Okej. A mam wziąć Maxsa? Zapytałam. -Jak chcesz. Nie denerwuj się tak. Powiedział i mnie przytulił. -Idę zrobić ci śniadanko, a ty się pakuj. Powiedział i wyszedł. Kochany jest, ale boje się wyjazdu, że czegoś nie wezmę. -Kosmetyki są, ciuchy też wzięłam, bielizna i buty są... Mówiłam do siebie. -To chyba wszystko. Powiedziałam po chwili uśmiechnięta. -Już? Zapytał Harry wchodząc do pokoju. -Tak. Odetchnęłam i usiadłam na łóżku. -To chodź na śniadanko. Powiedział, a ja wstałam i zeszliśmy na dół. Zjadłam kanapeczki, podziękowałam buziakiem i po wzięciu walizki, poszliśmy do samochodu. -Szkoda, że jedziecie. Powiedział Niall, który zawoził nas na lotnisko. -Ej to tylko dwa tygodnie. Powiedziałam uśmiechnięta. -Tak, ale będą to najdłuższe i najnudniejsze dwa tygodnie. Westchnął i ruszyliśmy.



Gdy byliśmy na miejscu, Niall podprowadził nas do bramek. Czekaliśmy trochę i ja zasnęłam. Hazza zaniósł mnie do samolotu, bo tam też się obudziłam. -Jej zasnęło mi się. Powiedziałam wystraszona gdy ruszaliśmy. -Tak i dobrze! Powiedział zadowolony Harry. Nagle wzięłam jego rękę i przytuliłam go mocno. -Co jest? Zapytał zmartwiony. -Bo, bo, bo pierwszy raz lecę samolotem i się trochę boję. Powiedziałam i zamknęłam oczy chowając twarz w bluzie chłopaka. -Spokojnie jestem tu. Powiedział uśmiechając się i objął mnie. Całą podróż tak lecieliśmy bez słowa, aż w końcu przy lądowaniu wyjrzałam zza okno. -To Kanada! Prawie, że krzyknęłam. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, a po policzku spłynęła łza. -Udała się niespodzianka? Zapytał Hazza. -Jejku kocham cię! Powiedziałam i przytuliłam go mocno. Po chwili wysiedliśmy z samolotu. To lotnisko było w pobliżu gór. Harry zamówił taksówkę i pojechaliśmy. Po jakimś czasie samochód zatrzymał się przy domku w górach. -Łał jak ślicznie. Powiedziałam szczęśliwa. -Podoba ci się? Zapytał loczek. -Bardzo! Powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. Następnie weszliśmy do domu i rozpakowaliśmy walizki. To było takie magiczne miejsce. Drewniany domek w górach. Marzenie w zimowe dni. Zapowiadało się na cudowne ferie. Nagle spodnie zaczęły mi wibrować. -Hej kochanie. Powiedział tata. -Cześć! Wiesz gdzie jestem? Powiedziałam szczęśliwa. -Pewnie, że wiem. Myślisz, że puścił bym cię nie wiadomo gdzie? Powiedział szczęśliwy. -To ty wiedziałeś?! To był spisek! Powiedziałam obrażona. -Miłej zabawy kochanie. Powiedział śmiejąc się. -Pa tatuś. Kocham cię. Powiedziałam i się rozłączyłam. -Kto to był? Zapytał Hazza. -Tata. Nawet on wiedział! Powiedziałam zła. -Niespodzianka jest po to, żeby osoba, która ma ją dostać, o niej nie wiedziała! Powiedział uśmiechnięty Harry i podszedł do mnie. Popatrzyłam na sufit. Nad nami była jemioła. -Hymm jemioła w sypialni i to prawie nad łóżkiem? Powiedziałam, a Hazza złapał mój podbródek i pocałował mnie. Gdy skończyliśmy on rozpalił w kominku, a ja zrobiłam kakao. Dobrze, że Harry pomyślał o jedzeniu. Po chwili przyszłam do niego i usiedliśmy razem, pijąc kakao. Przytulił mnie i patrzyliśmy się w ogień.



Obudziłam się w objęciach Hazzy. Nie chciałam go budzić, więc poszłam zrobić śniadanie. Po chwili chłopak przyszedł i objął mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się tylko i obróciłam, zawieszając mu ręce na szyi. On podniósł mnie i posadził na blacie. Pocałowałam go namiętnie i chwyciłam kanapkę. Zaczęliśmy jeść, nie zmieniając położenia. Potem ubraliśmy się i wyszliśmy na pole. To miejsce było magiczne. Nigdy tu nie byłam, ale czułam dom. Ten sam wiatr, widok, to samo słońce. To tu jest mój dom. Z myśli wytrącił mnie chłopak, wrzucając mnie w zaspę. -Debilu! Krzyknęłam cała w śniegu, a on się tylko śmiał. Po chwili wstałam i wrzuciłam się na niego. Oboje byliśmy biali. Następnie wziął mnie za rękę i przeszliśmy się po okolicy, rozmawiając cały czas. Niestety tę chwilę przerwałam marudząc z przemoczenia, zmęczenia i głodu. -Chodź. Powiedział Harry gdy mu się wyżaliłam i wziął mnie na ręce. Po chwili byliśmy w domu i wzięłam długą kąpiel, po czym ubrałam leginsy i bluzę Nialla. Zeszłam na dół, gdzie Harry rozpalił w kominku i przygotował kakao. -Jest moja księżniczka. Powiedział uśmiechnięty. Ja tylko odwzajemniłam uśmiech i usiadłam przy kominku. Chłopak podał mi napój i usiadł obok mnie. Piliśmy i rozmawialiśmy. -Czuję męskie perfumy. Powiedział po chwili Harry patrząc na mnie. -Ja też... Siedzę przy tobie! Powiedziałam uśmiechnięta i przytuliłam go. -Ale to nie moje perfumy. Powiedział i odsunął się. -O co chodzi? Zapytałam smutna. -To bluza Nialla? Zapytał patrząc na mnie. -Tak a co? Zapytałam lekko wystraszona. Harrego rzadko się widuje poważnego. -Czemu masz ją na sobie? Zapytał. -Bo mi ją dał... Albo sobie przywłaszczyłam. Powiedziałam starając się uśmiechać. -Po co ci ona była? Nie dawał za wygraną. -Bo nie wiedziałam gdzie dałam raz ciuchy i mi dał i... Zaczęłam, ale on mi przerwał. -Niall mi to zrobił? Tak się zabawialiście?! Zaczął krzyczeć. -Nie wiedziałaś gdzie dałaś ciuchy?! Ja pierdole jaki tekst. Jedno jest pewne: szczera to ty jesteś, ale puszczać się z moim przyjacielem? Dopowiedział po chwili. -Co ty myślałeś, że z nim spałam?! Krzyknęłam zła. -A co mi przed chwilą powiedziałaś?! Odpowiedział równie głośno. -Nie spałam z nim. Byłam pijana i spałam u was w domu i on mnie zobaczył i powiedziałam, że nie wiem gdzie dałam ciuchy i mi pożyczył bluzę! Tyle! Krzyknęłam, a Harry nic nie odpowiedział. -Co głupio ci teraz? O co ty mnie podejrzewasz? Co ci się stało?! Krzyczałam dalej. -Przepraszam... Powiedział cicho i ze smutną miną. Ja nic nie powiedziałam tylko wyszłam z domu. Szłam przed siebie. nie wiedziałam gdzie i po co. Jak on mnie mógł podejrzewać o coś takiego? Miałam wyrzuty sumienia z pocałunkiem i mu powiedziałam, a co dopiero jakbym się przespała z kimś?! Za kogo on mnie ma co?! Takie myśli błądziły w mojej głowie. Zaczął robić się wieczór, a ja już trochę ochłonęłam i zmarzłam, więc postanowiłam wrócić. Szłam tak jak wcześniej, po tych samych ścieżkach. Tylko gdzie ten domek? Już nie byłam zła. Teraz to bym najchętniej rzuciła się mu w ramiona, tym bardziej, że zaczęłam się bać, bo chyba się zgubiłam. Nie miałam już siły iść i usiadłam pod drzewem. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. -Amy! Usłyszałam chwilę potem. Czekajcie ja jestem w domu. Okryta kocami i przed kominkiem. Jest Harry. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. -Kochanie przepraszam. Nie rób tak więcej. Powiedział przytulając mnie. -Co się stało? Zapytałam nie świadoma tego co zrobiłam. -Poszłaś gdzieś. Wybiegłem chwilę po tobie i szukałem cię. Po jakiś trzech godzinach znalazłem cię pod drzewem. Powiedział ze łzami w oczach. Zrobiło mi się głupio i pocałowałam chłopaka. -Kocham cię. Powiedziałam i usnęłam w jego ramionach.



Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale nie miałam weny i nauka i wgl... Mam nadzieje, że o mnie nie zapomnieliście. ♥ Kocham was i do następnego! ♥
  • awatar lollilili: Nie zapomniałam.. Brak weny.. fuuu Znam to uczucie. Dobrze że jesteś.. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rano obudził mnie Maxsiu, który lizał mnie po twarzy. -Kochanie przestań. Powiedziałam śmiejąc się i odwróciłam się od niego. Psiak wskoczył na mnie i lizał mnie dalej. Zaczęłam się śmiać. -No dobrze już wstaję. Powiedziałam miło i przytuliłam Maxa. Popatrzyłam na łóżko i zauważyłam brak Harrego. Popatrzyłam na Maxsia, który usiadł mi na kolanach. Siedziałam chwilę na łóżku i nagle do pokoju wszedł Hazza, niosąc tacę z jedzeniem. -O kotek już nie śpisz. Powiedział szczęśliwy. -Max mi na to nie pozwolił. Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. -Proszę. Śniadanie do łóżka dla mojej dziewczyny! Powiedział chłopak i postawił tacę na moich kolanach. -Łał kochanie dziękuje! Powiedziałam i pocałowałam go w policzek, po czym wzięłam naleśnika z dżemem. Był pyszny. Nagle Harry zaczął się śmiać. -No co jest? Zapytałam, a on nie odpowiedział i śmiał się dalej. -Ej! O co chodzi? Zapytałam nie rozumiejąc o co chodzi, a on tylko zbliżył się do mnie. Myślałam, że chce mnie pocałować, a on polizał mój policzek. -Ubrudziłaś się myszko dżemem. Powiedział uśmiechnięty, a ja odwzajemniłam uśmiech i zarumieniłam się delikatnie. Po śniadanku spędzonym na śmianiu się, bo jeszcze piłam mleko. Miałam dość tego, że tylko ja się brudziłam i wycisnęłam bitą śmietanę prosto na buzie loczka. Potem goniliśmy się po pokoju i w końcu wszystko było w bitej śmietanie. Max zaczął nas lizać, a my się całowaliśmy i śmialiśmy się z siebie. Taki poranek trzeba było uczcić myciem. Rozeszliśmy się do dwóch toalet i wykąpaliśmy się. Potem ja się malowałam, a Harry dobijał się do mnie. Wyszłam w samej bieliźnie po piętnastu minutach i ubrałam czarne leginsy, żółtą koszulkę, skórzaną kurtkę i żółte conversy. Od dawna nie padał śnieg. To nie było dziwne. Dziwniejsze było, że nie padał deszcz. Pogoda była taka zwykła. Postanowiliśmy iść do domu chłopaków. Dawno ich nie widziałam.



Po paru minutach, byliśmy na miejscu. -Hej! Powiedział Harry wchodząc. -Hej! Odpowiedzieli wszyscy chórem. -Cześć chłopcy! Powiedziałam i po chwili wszyscy przyszli się przywitać. -Cześć! Dawno cię tu nie było. Powiedział Lou i przytulił mnie. -Tęskniliśmy! Powiedział Liam. -Dobrze, że wróciłaś do naszej rodzinki. Zaśmiał się Zayn i również mnie przytulił. -Mi też was brakowało. Powiedziałam gdy już z każdym się przytuliłam. -To chodźmy. Powiedział Harry i weszliśmy do środka. Usiedliśmy w salonie. -Jakie plany na dziś? Zapytał Lou. -Jeszcze żadne więc przyszliśmy do was. Powiedział Hazza. -Chodźmy na kręgle. Powiedział Zayn. -Super. Powiedziałam po chwili. -Spędzimy wszyscy czas i będzie miło! Dodałam. -To czekaj skarbie przebiorę się, bo jestem brudny przez ciebie. Powiedział miło i poszedł. -Mogę się czegoś napić? zapytałam po chwili. -Pewnie. W kuchni jest coś na pewno. Powiedział Liam. Weszłam do kuchni i zobaczyłam jak Niall opycha się pizzą. -Czemu mnie to nie dziwi. Powiedziałam uśmiechnięta. -Hej! Powiedział zdziwiony na mój widok i przytulił mnie mocno. -Idziesz z nami na kręgle? Zapytałam wyciągając mleko z lodówki. -Pewnie! Powiedział przełykając posiłek. Napiłam się i odłożyłam karton do lodówki, po czym poszliśmy oboje do salonu. Nie było jeszcze Hazzy. -Zajrzę do niego. Powiedziałam i wyszłam na górę. Weszłam do pokoju chłopaka, który stał w samych bokserkach i nie wiedział co ubrać. -Nie musisz się tak stroić. We wszystkim mi się podobasz. Powiedziałam podchodząc do niego i przytuliłam go mocno. Nagle do pokoju wszedł Lou. -Liam wyskakuj z kasy! On już jest rozebrany, wygrałem! Krzyknął Louis. -O co chodzi? Zapytałam zdziwiona. -Założyliśmy się po co wyszłaś. Powiedział i zaczął się śmiać, po czym zaczęłam go gonić. Biegaliśmy po całym domu, aż w końcu Lou się rzucił na kanapę, a ja nie zauważając jej potknęłam się i spadłam na niego. Oboje zaczęliśmy się śmiać. W tym czasie Harry zdążył się wystroić i poszliśmy na kręgle.



Gdy byliśmy na miejscu ubraliśmy buty i poszliśmy grać. -Ja zamówię coś do jedzenia! Krzyknął Niall po chwili. Wszyscy zaczęli się śmiać. -No to Lou zaczynaj. Powiedział Zayn podając mu kulę. Lou rzucił zbijając wszystkie kręgle. -Oh yeah! Tak to się robi! Powiedział szczęśliwy. Następny był Liam i Zayn. Im też się udało. Potem przyszedł Niall i również zbił wszystkie kręgle. -Teraz ty. Powiedział Harry. -Nie idź pierwszy. Powiedziałam zmieszana. -Czemu nie chcesz iść pierwsza? Zapytał chłopak. -Nie umiem grać. Pierwszy raz jestem w kręgielni. Powiedziałam i zarumieniłam się. -Ej nie masz się czego wstydzić! Chodź nauczę cię. Powiedział i poszliśmy po kulę. Hazza kazał mi się pochylić, a sam stanął za mną, jedną ręką trzymając mnie w tali, a drugą podtrzymywał moją dłoń. -Teraz wypuść kulę. Szepnął mi do ucha. -Okej. Powiedziałam i wykonałam polecenie. Nie zbiliśmy połowy, ale i tak dobrze jak na mój pierwszy raz. Graliśmy jeszcze trochę i szło mi coraz lepiej. Po jakiś dwóch godzinach pojechaliśmy wstępując do McDonalda, bo Niall nam "umierał". Gdy byliśmy u chłopaków, pożegnałam się i poszłam do domu. -Czekaj! Powiedział Harry, chwytając mnie za rękę. -Odprowadzę cię. Dopowiedział. Szliśmy przez park. Było wietrznie, ale nie padało. -Ciesze się na ten wyjazd. Powiedział po chwili. -Ja też, a gdzie chcesz jechać? Zapytałam. -Z tobą mogę wszędzie. Powiedział uśmiechnięty. -To niespodzianka. Dodał po chwili. Pod domem się z nim pożegnałam pocałunkiem, a w domku przywitał mnie mój malutki Max. Dzień zaliczam do udanych. Wzięłam psiaka na górę. Umyłam się i poszłam spać, a Maxsiu ze mną.



Okej to tyle... Mam nadzieje, że nie jest nudne... Dzięki za czytanie! Kocham was, już tyle odwiedzin! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Następnego dnia obudziłam się w szafie? Od godziny 12 nie pamiętam nic, więc na początek postanowiłam wyjść z "Narni". Popatrzyłam na pokój. Eleanor i Danielle spały na łóżku, ale gdzie Perrie? Szukałam jej po całym pokoju, ale nigdzie jej nie było. W końcu poszłam do łazienki się ogarnąć i tam spała w wannie cała i zdrowa. Odetchnęłam i umyłam zęby, wymalowałam się i uczesałam. Potem poszłam do pokoju się przebrać. Myszkując w szafie obudziłam Danielle. -Co się dzieje? Zapytała podnosząc się z łóżka. -Nic nic spokojnie. Ciuchów szukam. Powiedziałam wyciągając jeansy i podkoszulek. -Aha spoko. Jak tam? Zapytała. -Dobrze. Pamiętasz coś co się działo od 12? Zapytałam z uśmiechem. -Nie bardzo. Po fajerwerkach i waszym chodzeniu mi się film urwał. Odpowiedziała zwlekając się z łóżka. -No to tak jak mi. Powiedziałam ubierając bluzkę i spodnie. -Co tu się dzieje?! Zapytała zaspana Eleanor. -Nic wstajemy. Powiedziała Dann i zrzuciła Eli z łóżka. -Osz ty! Poczekaj jak mnie łeb przestanie boleć... Już nie żyjesz! Powiedziała Eli. -Możecie być ciszej! Krzyknęła Perrie, wchodząc do pokoju. -Okej chodźcie na dół coś zjeść i wyleczyć kaca! Powiedziałam i wszystkie zgodnie poszłyśmy do kuchni. Po posiłku dziewczyny rozeszły się do domów.



Okej jestem sama co robić? Taty nadal nie ma. Niech się wybawi. Tylko co ja mam robić? Sklepy zamknięte. Okej to TV. Poszłam do salonu i włączyłam telewizor. Oglądnęłam sobie coś na Nickelodeon. Siedziałam tak nic nie robiąc, do południa. W tedy przyszedł tata. -Hej skarbuś! Powiedział na wejściu. -Cześć tatuś. Powiedziałam miło i oglądałam dalej. -Mam dla ciebie niespodziankę. Powiedział uśmiechnięty. -Tak jaką? Zapytałam i podeszłam szybko do drzwi. Tata trzymał w rękach jakieś pudełko. -Bo Eliza ma suczkę i ona miała szczeniaki... Zaczął tata. -No i jednego nie sprzedała, i zapytała czy mogła by dać tobie w prezencie. Dopowiedział i uśmiechnął się szeroko. -Jeju dziękuje! Krzyknęłam i wzięłam pudełko. Tata się tylko uśmiechnął i poszedł do kuchni. Cały dzień spędziłam na zabawie z Maxem, bo tak go nazwałam. Był to słodki husky z jednym okiem niebieskim, a drugim brązowym. Cieszyłam się jak dziecko, zapominając o wszystkim co się wczoraj działo. Wieczorem wzięłam jeszcze Maxsia na spacer, a po powrocie umyłam się i położyłam do łóżka przytulając się do psiaka.



Następny dzień był bardzo zabiegany. Na początek po ogarnięciu siebie, ciuchów i zjedzeniu śniadania, pojechałam do technikum, zapytać czy mogę kontynuować naukę, czy muszę przeczekać rok. Na szczęście pani dyrektor była bardzo miła i wyrozumiała, i powiedziała, że po feriach będę mogła kontynuować naukę. Ucieszyła mnie ta wiadomość, a ponieważ ferie zaczynają się za niecały tydzień, to miałam prawie 3 tygodnie wolnego. Postanowiliśmy z tatą pojechać po książki już dzisiaj. Po zakupach, oczywiście z Maxsiem, wróciliśmy do domu. -Mam dla ciebie jeszcze jeden prezent. Powiedział gdy chowałam książki. -Czekałem na to jak zaczniesz szkołę. Powiedział widocznie szczęśliwy. Podeszliśmy do drzwi, o których nawet nie wiedziałam. Przekręcił klucz i weszliśmy. Wychodziliśmy po ładnych schodach. Pomieszczenie było wielkie, no w końcu to strych. Tata zaświecił światło i odsłonił okno. Pokój był nieziemski. Był tam pulpit do kreślenia, duże biurko i gigantyczne głośniki. -To twoja pracownia. Powiedział dumny. -Łał tatuś nie wiem co powiedzieć. To jest cudowne. Powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. -Dziękuję. Dodałam. Tata uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie. Potem dał mi klucz i zeszliśmy na dół. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.



Otworzyłam je i zobaczyłam Harrego. Staliśmy w drzwiach bez słowa, tylko się uśmiechnęłam. On odwzajemnił uśmiech. Wystawił rękę, a ja zdążyłam tylko porwać kurtkę i buty, które ubrałam na polu. Szliśmy bez słowa. Od czego tu zacząć. Motałam się w myślach. Było mi wstyd, że go tak potraktowałam. Po chwili stanęliśmy w miejscu gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy. Hazza popatrzył się w moje oczy i pocałował w policzek. -Wtedy powiedziałam, że i tak się nigdy nie spotkamy. Powiedziałam ze łzami w oczach. -Wiem. Dziękuje losowi, że odważyłem się by wziąć twój numer. Wtedy mi się podobałaś, ale gdy byłem u ciebie, wystarczyło mi zamienić z tobą jedno zdanie, by wiedzieć, że jesteś dla mnie kimś ważnym. Potem wystarczyła jedna kłótnia, by wiedzieć, że cię kocham. Powiedział i pocałował mnie namiętnie. -Różnie między nami bywało. Powiedziałam i posmutniałam. -Zapomnijmy o tamtym. Dodałam przytulając się do niego. -O czym? Ja nic nie pamiętam. Powiedział słodko się uśmiechając. -Kocham cię. Powiedziałam. -Ja ciebie też kocham. Odpowiedział Hazza i pocałowaliśmy się namiętnie. Chodziliśmy chwilę po parku trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim i o niczym. O życiu. Potem loczek odprowadził mnie do domu. -Wejdziesz? Zapytałam. -Nie nie chcę przeszkadzać. Powiedział. -Nie czekaj, inaczej. Wchodzisz! Powiedziałam i wciągnęłam go do domu. -To nie była propozycja. Ja cię informuje, że wchodzisz. Powiedziałam, a on mnie pocałował. -Ja tu jestem! Krzyknął nagle tata i zaczęliśmy się śmiać. Rozebraliśmy się i poszliśmy do pokoju, gdzie spał na moim łóżku Max. Pogadaliśmy trochę i zasnęliśmy z psiakiem. Było cudownie. Kto powiedział, że trzeba uprawiać sex żeby się kochać? Ja się świetnie bawiłam rozmawiając z nim. Wyjeżdża potem w trasę i zaproponował mi wspólne ferie w górach. Brzmi ciekawie, w sumie wyrwałabym się gdzieś na dwa tygodnie.



Okej to tyle na dziś. Jestem z siebie dumna, a wy co sądzicie? Dzięki za czytanie! ♥
  • awatar lollilili: to powiedział, że trzeba uprawiać sex żeby się kochać? Już cię kocham !!! ♥ Prawie we wszystkich rozdziałach są jakieś zboczone sceny.. I takiego czegoś niecierpię !! Widzę że trafiasz w mój gust prześwietnie !! Dajesz nowy , bo się wciągnęłam !!
  • awatar Słodka idiotka. ; *: genialne! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Okej, to wytypowała mnie: http://astrange.pinger.pl/

Pytania:
1. Kochasz kogoś aktualnie ?
2. Najlepsi przyjaciele ?
3. Kto na więcej Ci pozwala ? (mama czy tata)
4. Twoje hobby ?
5. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
6. Prowadzisz pamiętnik ?
7. Którym masz numer w dzienniku ?
8. Wierzysz w znajomości internetowe ?
9. Opisz się w 2 zdaniach ..
10. Jaki blog twoim zdaniem jest godny uwagi ?

Odpowiedzi:
1. Nie.
2. Oliwia, Anka, Pati, Maciek, Rafał, Adaś, Marysia... i chyba tyle. ♥
3. Trudno powiedzieć, ale raczej mama. ♥
4. Robienie zdjęć. ♥
5. Spotykać się z przyjaciółmi! ♥
6. Zakładam od nowego roku. ♥
7. 20.
8. Nie.
9. Niepoprawnie, nienormalna dziewczynka. Mówią, że zabawna i szczera do bólu! ♥
10. http://astrange.pinger.pl/ i http://karolaa12.pinger.pl/.

Wytypowuje:
http://karolaa12.pinger.pl/
http://biczysowo.pinger.pl/

Nie mam pomysłu na pytania, więc te same! ♥
 

 
Zasnęłam. Dopiero tata obudził mnie na obiad. -Wstawaj. Zrobiłem spaghetti. Powiedział, szturchając mnie. -Która jest godzina? Zapytałam zaspana. -15, chodź na dół. Powiedział i wyszedł z pokoju. Gdy poszedł, pomału zwlekłam się z łóżka i zeszłam na dół. -I jak tam z Elizą? Zapytałam z ustami pełnymi makaronu. -Dobrze, może chcesz ją poznać? Zaproponował. -No okej będzie miło. Powiedziałam uśmiechnięta. -Chcesz mieć pusty dom na sylwestra? Zapytał. -No czemu nie. Powiedziałam, kończąc posiłek i poszłam na górę. Ubrałam koszulkę, bluzę Nialla i jeansy, po czym wyszłam z domu. Gdy byłam w parku, usiadłam na ławce i zadzwoniłam do Perrie. -Halo? Powiedziała. -Hej tu Ammy. To mój nowy numer. Powiedziałam miło. -Hej Ammy! Krzyknęła Perrie. -Może spotkamy się wszystkie? Zapytałam miło. -Okej. Jesteśmy teraz u chłopaków. Powiedz gdzie jesteś i przyjdziemy. Powiedziała zadowolona. -Czekam w paru. Odpowiedziałam. -To będziemy za sekundę. Czekaj tam. Powiedziała Perrie i się rozłączyła. Dziewczyny przyszły po paru minutach. -Hej! Krzyknęły wszystkie. -Hej. Powiedziałam, przytulając się z każdą. -Co tam kochana. Zapytała Danielle. -Dobrze nawet. Może chdźmy na kawę. Zaproponowałam i wszystkie zgodnie poszłyśmy do kafejki. Gdy byłyśmy na miejscu, zamówiłyśmy kawę i usiadłyśmy przy stoliku. -Co robicie wieczorem? Zapytałam po chwili. -Chłopaki mają występ, więc pewnie będziemy z nimi. Powiedziała zrezygnowana Perrie. -To może chodźcie do mnie na noc? Zaproponowałam ucieszona. -W sumie nie spędzałyśmy ostatnio tak sylwestra jakbyśmy chciały. Powiedziała Danielle. -To co u mnie?! Dopytywałam. -U ciebie! Krzyknęły wszystkie i napiłyśmy się kawy. Dziewczyny opowiadały jak jest im dobrze z chłopakami i rozeszłyśmy się tak o 16. Poszłam do sklepu, kupić jakiś prowiant na imprezę i ruszyłam w stronę domu. Przygotowałam pokój i poszłam się umyć. Po paru minutach wyszłam z łazienki i ubrałam zwiewną żółtą sukienkę. Nagle dostała smsa od Harrego: "Kochanie, może rzeczywiście to za szybko się stało. Przepraszam, że zamieszałem w twoim życiu. Odezwij się jak sobie wszystko poukładasz.". Przeczytałam go i uśmiechnęłam się sama do siebie. Pomimo tych wszystkich słów, on nadal mnie kocha. Z uśmiechem na twarzy czekałam na dziewczyny, myśląc i słuchając muzyki.



Dochodziła 21 i po domu rozległ się dzwonek.Zeszłam na dół i zobaczyłam dziewczyny. -Hej! Krzyknęłam, a one zaczęły krzyczeć i weszły z wódką do domu. -Chodźmy na górę. Powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju. -Ładnie tu masz. Powiedziała Eleanor i usiadłyśmy na łóżku. Zaczęłyśmy pić. Potem włączyłyśmy koncert chłopaków i tańczyłyśmy, i śpiewałyśmy jak pojebane chyba przez dwie godziny. Jak się zmęczyłyśmy, zaczęłyśmy sobie mówić sekreciki i tu się zrobiło ciekawie. -No to co powiesz dupeczko? Powiedziała Danielle do mnie. -Całowałam się z Niallem, będąc z Harrym. Powiedziałam nieświadoma tego. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i gwizdać. -To nie koniec! Przerwałam im. -Zerwałam z nim i powiedziałam, że go nie kocham i źle mi z tym było, ale napisał mi smsa, że jak sobie to wszystko przemyśle, to żebym napisała. Powiedziałam po chwili. -A kochasz go, czy nie? Zapytała Perrie. -No kocham, ale to chyba za szybko. Powiedziałam zmieszana. -Miłość od pierwszego wejrzenia, to piękna sprawa! Dzwoń do niego, ale już! Dołączyłaś już do rodzinki , więc z niej tak szybko nie uciekniesz. Powiedziała Eli i zadzwoniłam do Harrego. Dziewczyny w tym czasie oglądały koncert. Hazza przerwał piosenkę, żeby odebrać. Nie zauważył mikrofonu przy słuchawce i ze mną rozmawiał. -Hej Harry tu Ammy. Powiedziałam miło. -Hej co tam? Zapytał troskliwie i z nadzieją w głosie. -Dobrze, a w sumie nie dobrze. Powiedziałam smutno. -Co się stało? Zapytał. -Bo gadałam z dziewczynami i powiedziały, że to może nie za szybko, tylko to było od pierwszego wejrzenia... Zaczęłam się motać w słowach. -Spokojnie... Jeszcze raz. Powiedział Hazza. -Kocham cię. Na prawdę cię kocham. Kocham cię po pijaku i gdy jestem trzeźwa, gdy się śmiejesz i gdy się smucisz. Chcę spróbować jeszcze raz. Powiedziałam próbując wybrnąć z sytuacji. -Chcesz za mną być? Zapytał, a po chwili zaczęło się wielkie odliczanie do nowego roku. 5... 4... 3... 2... 1... -Tak Harry chce być z tobą. Powiedziałam i rozległ się wielki krzyk i fajerwerki. To było magiczne, jak każdy moment z Hazzą. Jedynym problemem jest to, żebym nie zepsuła tego... Znowu!



Krótki, sylwestrowy rozdziałek. ♥ Ammy już raczej nie zmieni zdania, więc teraz będzie tylko lepiej. Kocham tą parkę i postanowiłam ją połączyć. Dziękuje za czytanie i przepraszam za problemki z zdecydowaniem się! ♥
  • awatar lollilili: mmmm, nieźle to wymyśliłaś !! Ty to masz szalone pomysły.. To jest cudne < 33 !! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Miałam straszne wyrzuty sumienia z tym pocałunkiem, ale nie chciałam teraz o tym myśleć. Zaczęłam zbierać się na imprezę. Wzięłam prysznic i umyłam zęby. Uczesałam włosy i się wymalowałam. Potem poszłam do pokoju i zaczęłam myszkować w szefie. Wyciągnęłam czarną bombkę w kwiaty i czarne baletki. Ubrałam zestaw i poszłam coś zjeść. Tata zostawił pizze i karteczkę z napisem: "Kochanie nie martw się, poszedłem się spotkać z Elizą. Zjedz sobie pizze. Ja będę jutro.". Przeczytałam wiadomość i zjadłam posiłek. Postanowiłam się przejść po parku. Po chwilowym spacerze, usiadłam na ławce i myślałam. -Mamo czy dobrze zrobiłam całując go? Mówiłam sama do siebie, czekając na jakiś znak. -W sumie to przyjaciel i nie zrobiłam nic złego, ale kocham Harrego i jest mi z tym źle. Chciałabym mu to powiedzieć, ale się boję. Co mam zrobić? Powiedziałam i siedziałam smutna dalej. Może nie powinnam iść dzisiaj na imprezę. W sumie nie czuję się najlepiej. Jeszcze nie dawno tu przyjechałam. Następnego dnia miałam chłopaka, potem rozstanie, a teraz to. To wszystko dzieje się za szybko. Potrzebuję się zastanowić. Może ja go wcale nie kocham. Miałam mętlik w głowie, więc postanowiłam iść do pobliskiego baru. Gdy byłam na miejscu zadzwonił mi telefon. To był Harry. Nie odebrałam. Chcę na jakiś czas uciec od tego wszystkiego. Oni są sławni, to może nie mają z tym problemu, ale ja się sama w sobie gubię. Dobrze się bawiłam, ale nie mogę zgadzać się za każdym razem jak mnie ktoś o coś poprosi. To jest mój błąd. Każdemu chcę pomóc, a potem sama tkwię w gównie. Usiadłam przy barze. -Niech pan zrobi coś mocnego. Muszę odreagować. Powiedziałam, a kelner tylko kiwną głową i po chwili postawił przede mną drinka. Wypiłam go i myślałam dalej nad swoim życiem. Może to ich "One Direction" to nie moja bajka. Szukają sobie dziewczyn tak na chama, bo tylko oni z zespołu ich nie mieli. Ja nie chcę być ozdobą, żeby to dobrze wyglądało. Chcę być ważna dla chłopaka. Telefon znowu zadzwonił. Na wyświetlaczu pokazał się Harry. -Jeszcze raz to samo. Powiedziałam i wyłączyłam telefon. Kelner podał mi drinka. -Coś się dzieje? Zapytał przecierając szklanki. -Chłopak, a w sumie dwóch. Jednym słowem: problem. Powiedziałam i wypiłam. -Może źle pani ocenia sytuację. Czasem najlepsze dla nas jest to, czego nie chcielibyśmy zrobić. Powiedział i się uśmiechnął. -Czyli jeśli powiem Harremu, że całowałam się z jego przyjacielem, czego się boję, będzie dla mnie lepsze, od ukrywania tego i chęci uciekania? Zapytałam. -Całkiem możliwe. Zadzwoń do niego i wypij jeszcze jednego. Dobrze ci zrobi na nerwy. Powiedział i podał mi napój. Wypiłam i zadzwoniłam do Harrego. -No hej! Nie można się do ciebie dodzwonić. Powiedział miło. -Wiem. Nie idę dzisiaj na imprezę. Powiedziałam. -Co?! Czemu? Zapytał smutno. -Ty idź, bo jak ci coś powiem to i tak pewnie będziesz chciał zapić cały wieczór. Powiedziałam zrezygnowana. -Co się stało? Zapytał zdziwiony. -Całowałam się z kimś. Powiedziałam nie mówiąc, że to Niall, bo nie chciałam ich skłócić. -Z kim? Zapytał zdziwiony. -Nie ważne. Nie znasz. Chodzi o to, że nie byłam fair względem ciebie i może ten związek nie jest najlepszym pomysłem. Powiedziałam i łzy stanęły mi w oczach. -Nie pozwolę ci znowu odejść! Może nie jesteś pewna swoich uczuć, ale spróbujmy się przekonać, czy to ma sens. Powiedział najmilej jak się dało. -Harry ja się po prosu gubię, nie wiem czy dam radę. Powiedziałam już płacząc. -Proszę zrób to dla mnie. Poprosił słodko. -Nie wiem czy to najlepszy pomysł. Jeszcze raz to samo. Powiedziałam. -Co jeszcze raz to samo? Zapytał zdziwiony. -Nic, to nie do ciebie. Powiedziałam przecierając policzki. -Jesteś w barze? Zapytał. -Nie. Nie szukaj mnie. Daj mi trochę czasu. Powiedziałam i się rozłączyłam. Wypiłam drinka i zapłaciłam, po czym się rozpłakałam. Po chwili wyszłam z knajpki i szłam ulicami Londynu. -Mamo jeśli dobrze zrobiłam daj mi jakiś znak. Powiedziałam patrząc w niebo i nagle zauważyłam pierwszą gwiazdkę. Zamknęłam oczy i pomyślałam życzenie. Po policzku spłynęła mi łza i uśmiechnęłam się sama do siebie. -Kocham cię mamuś. Powiedziałam i szłam dalej. Samochody jeździły ulicami, a bilbordy świeciły rażącym światłem. -Chcę wrócić do Kanady. Tam nie było takich problemów. Tak szczerze to tęsknię za tą monotonią. Powiedziałam do siebie i usiadłam na murku. Rozejrzałam się po okolicy. -Gdzie ja tak w ogóle jetem? Powiedziałam i zaczęłam iść z powrotem. Po chwili byłam w jeszcze innym miejscu. No ładnie zgubiłam się. Zadzwoniłabym po tatę, ale nie chcę mu przeszkadzać. Harry niech się bawi. Nie mam zamiaru ich więcej widzieć. Nagle poczułam wibrację. To był Niall. Odetchnęłam głęboko i odebrałam. -Słucham. Powiedziałam przykładając telefon do ucha. -Po pierwsze: nie ma cię na imprezie, na którą mnie wyciągnęłaś, po drugie: Harry wszystko nam powiedział, a po trzecie: dziękuje, że nie powiedziałaś, że to ja. Podziwiam twoją odwagę, że się przyznałaś. Nie powinnaś zrywać z nim. Mówił, że to dla ciebie za szybko, ale on cię kocha, jak jeszcze nikogo. Nie widziałem go jeszcze w takim stanie. Proszę przyjedź. Powiedział nie dając mi dojść do słowa. -Niall ja sama nie wiem co myśleć. Niedawno tu przyjechałam, może na początku mi się to podobało, ale to przez to, że długo byłam sama. Teraz zdałam sobie sprawę, że to za wcześnie. Najlepiej będzie jak zapomnicie o mnie. Ja o was też muszę. Powiedziałam i się rozłączyłam. Po moim policzku spłynęło parę łez. Weszłam w jakiś zaułek i usiadłam w kącie płacząc. Tu też zasnęłam.



Następnego dnia obudziłam się w tym samym zaułku, do którego weszłam wczoraj. Wstałam z ziemi i wyszłam na ulicę. To miejsce nadal było mi obce. Podeszłam do pobliskiego kiosku i kupiłam starter do telefonu, i zapytałam o drogę. Po wskazówkach miłej staruszki, w końcu doszłam do znanego mi baru. Przeszłam przez ulicę i już byłam w parku. Nie chciałam wracać do domu, a na pewno nie do tego domu. Usiadłam na ławce i wymieniłam kartę. Nagle podeszła do mnie jakaś nastolatka. -Ty jesteś dziewczyną Harrego? Zapytała siadając obok mnie. -Tak. Powiedziałam smutno. -Łał ale super, siedzę obok dziewczyny Harrego! Krzyknęła. -Nic wielkiego. Jestem taka jak ty. Powiedziałam miło. -Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? Zapytała podekscytowana. -No okej. Powiedziałam miło. Dziewczyna zrobiła zdjęcie i poszła. -Jejku. Powiedziałam do siebie i wyrzuciłam starą kartę do kosza. W końcu poszłam w stronę domu. Pod nim zaś zobaczyłam Harrego. Szybko się odwróciłam i poszłam w przeciwnym kierunku. Niestety Harry mnie zauważył, bo zaczął za mną biec. -Ammy! Krzyknął. Nie odwracając się zaczęłam biec. Nagle chcąc wyminąć małą dziewczynkę, przewróciłam się, a chłopak mnie dogonił. -Ammy czemu uciekałaś? Zapytał pomagając mi wstać. -Bo mnie goniłeś. Powiedziałam obojętnie i usiadłam na ławce obok. -Proszę daj mi szansę. Poprosił miło. -Jeśli ja ci dam szansę, to znaczy, że cię kocham tak? Okej to czemu ty nie chcesz mi dać czasu? Rozumiem, że mnie nie kochasz i tylko chcesz mieć dziewczynę, bo tylko wasza dwójka ich nie ma tak? Powiedziałam dość wrednie. -Gdyby tak było, to byłbym z Taylor! Poza tym wiem, że może to za wcześnie, ale ja nie mówię "kocham" pierwszej lepszej osobie. Na początku nie mówiłem ci tego, ale gdy się pokłóciliśmy to nie mogłem usiedzieć w miejscu. Byłem zły na cały świat i sam nie wiedziałem co mam zrobić. W końcu zdałem sobie sprawę, że cię kocham. Powiedział patrząc mi prosto w oczy. -Może ja cie nie kocham. Powiedziałam oschle i odeszłam. Do oczu napłynęły mi łzy. Ja go kochałam. Tamte słowa ledwo mi przez gardło przeszły. Pobiegłam do domu. Taty oczywiście nie było. Poszłam na górę i wzięłam kąpiel. Potem ubrałam piżamę i położyłam się do łóżka. -Dzisiaj chcę odpocząć od myśli. Powiedziałam głośno i zamknęłam oczy.



Ten jest trochę krótszy, za co przepraszam... Gdy naprawiłam relacje Ammy z Harrym poczułam taką pustkę, więc wkręciłam Nialla, ale nie może się tak to w kółko kręcić. Piszcie co na prawdę myślicie! To dla mnie ważne. Czasem słowo krytyki pomoże! ♥ Postanowiłam, że komentarz wpłynie na tok myślenia Ammy. Dzięki niemu wróciła mi wena. Mam nadzieję, że opowiadanie się nie znudziło! Dziękuję za czytanie i komentarze! ♥
  • awatar lollilili: mmm, jakże ciekawe to opowiadanie. Naprawdę masz świetne pomysły.. Ja też cośtam pisze. Jeśli masz ochotę, to wpadnij i czytnij :P ♥ Ps. To mój drugi blog. Swag ;*
  • awatar ASAP: Co ona znowu wyprawia? W sumie to dobrze że wyznała prawdę. Ale po co się upija ?! Po co śpi w jakimś zauku? To nienormalne. Ale w sumie.. Ja też do normalnych nie należę.. hehe. BOMBA !! Kocham to opowiadanko. Bez względu na wszystko. Po prostu świetnie piszesz. WCIĄGASZ. Jak jakiś narkotyk. AWW ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To nie mogło ciągnąć się w nieskończoność, więc posprzątałam śmieci z wczoraj i zeszłam na dół. -Hej tatuś. Powiedziałam uśmiechnięta. -No hej mała. Lepiej widzę. Powiedział zdziwiony. -Oj tak! Odpowiedziałam i kradnąc mu kanapkę z talerza pobiegłam na górę. Zjadłam posiłek i umyłam się. Ubrałam jeansy i czarną bluzkę. Uczesałam włosy i wymalowałam się, po czym mogłam wziąć telefon. Przeczytałam smsy typu: "Przepraszam!" i "Ej mała żyjesz? N.", i schowałam komórkę do kieszeni. -Ammy! Krzyknął ktoś, ale nie zza drzwi. to był niewyraźny krzyk jakby z pola. Otworzyłam okno i zobaczyłam Harrego. -Ja nie mogę bez ciebie wytrzymać! Nie będę już nic więcej mówił, ale chcę ci coś zaśpiewać. Po tych słowach włączył muzykę i zaśpiewał "I Should Have Kissed You". W tej piosence zawarł wszystko. Jak żałuje, jak mnie kocha i, że nigdy mnie nie opuści. Posłuchałam jak ją śpiewa i zamknęłam okno. -Ammy! Powiedziałem, że nie kocham Taylor i kocham ciebie! Cały świat o tym wie! Chcę być z tobą! Będziesz moją dziewczyną... Znowu? Dopowiedział, a ja podeszłam do zdjęcia mamy. -Nie patrz tak na mnie. No i co z tego, że też go kocham?! Mamo! Gdybyś to była ty to pewnie choćbyś miała znów odejść to teraz bym nie zmarnowała szansy. Okej idę! Mówiłam cały czas do siebie, co potem wydało mi się dziwne. Szybko zbiegłam na dół i ubrałam buty. Wybiegłam na pole. Harry szedł parkiem do domu. Było mnóstwo ludzi i fanki do niego podchodziły. -Harry! Krzyknęłam najgłośniej jak umiałam, a chłopak się obrócił. -Też cię kocham. Powiedziałam gdy już byłam przy nim, a on tylko chwycił mój podbródek i pocałował mnie delikatnie. Uśmiechnęliśmy się oboje. -Ammy Grous... Czy zostaniesz moją dziewczyną? Zapytał klękając i chwytając moją rękę. -Harry wstań, bo nie chce mi się kucać żeby cię pocałować. Powiedziałam, a chłopak pocałował mnie namiętnie. -Oznaczało to tak? Zapytał gdy się oderwaliśmy. -Tak. Odpowiedziałam i pocałowałam go. Wszyscy nagrywali, robili zdjęcia i krzyczeli gdy się zgodziłam i przy każdym jednym pocałunku. -Odprowadzę cię do domu. Powiedział po chwili. -Nie idę do domu. Powiedziałam i pobiegłam w stronę domu chłopaków.



Zapukałam i otworzył mi Lou. -Hej. Powiedziałam i wbiegłam do środka. -Hej. Powiedział Louis nie rozumiejąc tej sytuacji i zamknął drzwi. Podeszłam do pokoju Nialla i usłyszałam jak gra na gitarze i śpiewa. Stałam chwilę pod drzwiami i słuchałam. Gdy skończył weszłam i stanęłam za nim. Drzwi były uchylone, więc nie słyszał jak wchodziłam. -Niall. Powiedziałam, a chłopak spadł z łóżka, na którym siedział. Zaśmiałam się, a on wstał i przejechał sobie ręką po włosach. -Hej. Powiedział z uśmiechem na twarzy. Weszłam na jego łóżko i do niego podeszłam, a on chwycił mnie pod pachami i przeniósł na ziemię. Postawił mnie przed sobą i objął w tali. -Dziękuje za wszystko. Za to, że byłeś gdy tego potrzebowałam i zostawiłeś gdy tego chciałam. Jesteś cudowny. Dzięki tobie zrozumiałam wiele. Harry przyszedł i mnie przeprosił. Powiedział, że mnie kocha i zerwał z Taylor przed wszystkimi i zapytał czy chcę być jego dziewczyną. Jakby wiedział czego mi brakowało do tego zwykłego przepraszam. Powiedziałam prawie, że na jednym oddechu i popatrzyłam na Nialla. -Nie cieszysz się? Zapytałam smutniejąc. -Cieszę się. Powiedział obojętnie i mnie przytulił. -Okej bo chyba Harry przyszedł. Przybiegłam tu przed nim, żeby do ciebie przyjść. Powiedziałam i pocałowałam go w policzek, po czym wyszłam. Niall stał jak wryty, po czym usiadł na łóżku i zakrył twarz rękami. Ja w tym czasie weszłam do pokoju Hazzy. Gdy chłopak wszedł do pokoju, rzuciłam się mu na szyję. -Łał kochanie nie spodziewałem się ciebie tu. Powiedział i pocałował mnie w policzek. -Czyli niespodzianka się udała. Powiedziałam szczęśliwa. -Moja będzie lepsza. Powiedział Harry. -No to słucham. Powiedziałam kładąc ręce na biodrach. -Jedziemy z chłopakami do studia nagraniowego i jedziesz z nami! Powiedział i pocałował mnie namiętnie. -Harry! Krzyknął Liam z dołu. -Idziemy! Powiedział Hazza i zeszliśmy na dół. -Masz szczęście. Powiedział Zayn do mnie. -Czemu? Zapytałam miło. -Bo Niall zostawił gdzieś autko i poszedł po nie, więc mamy miejsce dla cb w samochodzie. Powiedział i uśmiechnął się, po czy wszyscy wyszliśmy. -Czekaj ty nie masz kurtki! Powiedział Harry. -Rzeczywiście. Powiedziałam śmiejąc się. -Chodź tu. Powiedział przyciągając mnie do siebie i przytulając mocno. Pojechaliśmy do studia. Niall już tam czekał. Chłopcy śpiewali "Little Things". Każdy po kolei patrzył się w przestrzeń, jakby o czymś myślał, Harry też, ale nie Niall. On patrzył mi się prosto w oczy. Tak jak jeszcze nigdy. W jego głosie był straszny smutek, który ogarnął moje uczucia i zawirował nimi jak wiatr liśćmi jesienią. Chłopcy nagrali jeszcze trochę piosenek i wyszliśmy. -Gdzie Niall? Zapytałam Harrego gdy byliśmy na korytarzu. -Chyba jeszcze w studiu. -Ej mam pomysł. Powiedziałam, a chłopcy podeszli do mnie. -Co wy na to, żeby iść wieczorem na imprezę? Powiedziałam, a chłopcy popatrzyli po sobie. -No ale czemu? Nie żebym nie chciał, ale najpierw pytasz o Nialla, a potem chcesz iść na imprezę. Powiedział Hazza. -Bo widzicie jaki on jest zdołowany! Niech się zabawi. Powiedziałam i czekałam na reakcję chłopaków. -W sumie racja. Dawno go takiego nie widziałem. Powiedział Liam. -To impreza wieczorem! Krzyknął Lou i ruszyli w stronę samochodu.



Hazza zauważył, że ja dalej stoję na schodach. -Co jest skarbie? Powiedział podchodząc. -Pójdę pogadać z Niallem okej? Spotkamy się przed imprezą. Powiedziałam i pocałowałam chłopaka, po czym weszłam do studia. Niall mnie nie zauważył i śpiewał "Change My Mind". Gdy staną na zwrotce mówiącej: "Czy to przyjaźń, czy coś więcej", powiedział: "-To tylko cholerna przyjaźń, jak zawsze!". -Moim zdaniem tam były inne słowa. Powiedziałam miło, a on popatrzył na mnie i łzy stanęły mu w oczach. -Co się dzieje? Zapytałam ze smutną miną i pogładziłam go po policzku. -Szczerze? Zapytał. -Przyjaciele są zawsze szczerzy. Powiedziałam uśmiechając się delikatnie. Wtedy przygryzł wargi, a po jego policzku spłynęły łzy. -Kocham cię nie rozumiesz?! Kocham cię i tyle! Powiedział i wybuchnął płaczem. Stałam jak wryta. Teraz o miało sens. -Niall... Ja nie wiedziałam, ale jak. Jeju przepraszam. Powiedziałam i łzy spłynęły mi po policzkach. -Za co mnie przepraszasz? To ja się zakochałem w tobie. Powiedział przecierając mi łzy. -Za to, że tego nie zauważyłam, że byłam taka ślepa i za to, że przeze mnie płaczesz. Powiedziałam, a łzy leciały mi ciurkiem. -Nie płacz. Nie chciałem żebyś się obwiniała, tylko, żebyś wiedziała, że cie kocham. Powiedział i przytulił mnie mocno. -Pójdziesz dzisiaj z nami na imprezę? Zapytałam miło. -A pocałujesz mnie? Tylko raz. Chcę się poczuć jakbym miał dziewczynę. Powiedział spokojniej i przestał płakać. Nie odpowiedziałam tylko pocałowałam chłopaka namiętnie. Gdy się oderwaliśmy, zobaczyłam na jego twarzy uśmiech. Sama też się uśmiechnęłam i poszliśmy do samochodu. Rozmawialiśmy normalnie jak wcześniej. Nie był już smutny. Był najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie. Podwiózł mnie pod dom i obiecał być na imprezie, po czym odjechał, a ja weszłam do domu i poszłam na górę się zbierać.



Okej pogodziłam parkę, ale buziak z Niallem był, więc zobaczymy co będzie dalej. ♥ Jeśli się nie podoba to też mi piszcie, żebym wiedziała czy coś zmienić. Może coś jest nie tak? Okej już nie zamęczam. Dzięki za czytanie! ♥
  • awatar ASAP: Chccesz skłócić zespół? sooo SAD. Spodziewam się że to sie źle skończy. Nie tylko dla Ammy ale i dla zespołu..BOJE SIE! Daj kolejny szybko!! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Obudziłam się dość późno, a głowa mi pękała. Popatrzyłam na Harrego. Patrzył na mnie z uśmiechem. Dziwne... On ma aparat na zębach?! Spojrzałam w te jego piękne niebieskie oczy i blond włosy. Zaraz, to nie był Harry! Wyszłam szybko z łóżka, a widząc, że jestem w samej bieliźnie, wskoczyłam do niego z powrotem. -Ja przepraszam, pomyliłam chyba pokoje. Powiedziałam zmieszana. -Nic się nie dzieje. Impreza pewnie dołożyła swoje dwa grosze do tej pomyłki. Powiedział chłopak uśmiechając się. -No może trochę. Powiedziałam uśmiechnięta, a na mojej twarzy zrobiły się rumieńce. -Proszę. Powiedział chłopak podając mi herbatę. -Dzięki, a tak w ogóle to Ammy. Powiedziałam i napiłam się napoju. -Niall. Odpowiedział słodko i wyszedł z łóżka, w samych bokserkach. Ubrał spodnie i koszulkę, a ja w tym czasie wypiłam herbatę. -Podoba ci się? Zapytał wyciągając szarą bluzę. -No świetna. Powiedziałam i się uśmiechnęłam. -To się w nią ubierz. Powiedział i odwzajemnił uśmiech. -Czemu? Gdzie są moje ciuchy? Zapytałam rozglądając się po pokoju. -No własnie ich nie mogłem znaleźć. Powiedział zmieszany. -Ale rozbierałam się tu! Powiedziałam zarumieniona i zmieszana. -No nie wiem, ale chyba nie chcesz zejść w bieliźnie na dół. Powiedział i podał mi bluzę. Uśmiechnęłam się tylko i ubrałam ciuch. -Okej. Jest na tyle długa, że nie martwimy się o spodnie. Powiedział uśmiechnięty i zaprowadził mnie do łazienki, po czym poszedł na dół. W łazience umyłam twarz i uczesałam włosy. Po wyjściu postanowiłam znaleźć pokój Harrego. Wchodziłam po kolei do pokojów, wcześniej oczywiście pukając. W pierwszym nikogo nie było, ale te ciuchy miała na sobie wczoraj Danielle. Dobra w następnym był niezły bałagan, ale udało mi się znaleźć charakterystyczne szelki i po stwierdzeniu, że to pokój Lou wyszłam. Następnego pokoju nie widziałam, bo gdy zapukałam usłyszałam Perrie mówiącą: "-Ubieram się! Nie wchodzić!", więc poszłam dalej. Stanęłam przed następnymi drzwiami i po chwili zapukałam. Nikt nie odpowiedział, więc delikatnie nacisnęłam klamkę i weszłam do pokoju. Popatrzyłam na łóżko, leżał w nim Hazza. Postanowiłam go nie budzić, więc wyszłam. -Okej. Odetchnęłam i zeszłam na dół. Gdy weszłam do kuchni, zobaczyłam Liama, Danielle, Eleanor, Luoisa, Zayna i Nialla. -Dzień dobry. Powiedziałam, a wszyscy się do mnie uśmiechnęli. Usiadłam obok Nialla, a po chwili na dół zbiegła Parrie. -No cześć, to co jemy? Zapytała wchodząc. -Naleśniki! Krzyknął Niall i zaczął jeść. Sama zabrałam się za swojego. Gdy skończyłam posiłek to chłopcy posprzątali ze stołu i zaczęli myć naczynia, a dziewczyny poszły ze mną do salonu. -I jak spędziliście noc? Zapytała ciekawa Danielle. -Nie spędziliśmy nocy. Powiedziałam obojętnie. -Jak to? Czyli? Dodała szybko zdziwiona Perrie. -No bo pokoje pomyliłam. Weszłam przez przypadek do Nialla. Powiedziałam, a dziewczyny popatrzyły po sobie. -Spałaś z nim?! Zapytała Eleanor. -No tak. Powiedziałam uśmiechnięta, a dziewczyny popatrzyły się z takim zdziwieniem, że w końcu załapałam o co chodzi. -Znaczy nie! Nie kochaliśmy się, tylko spałam w jego łóżku. Wybrnęłam szybko z sytuacji. One odetchnęły z ulgą. -Tylko nie mówcie Harremu. Dobrze? Nie wiem jakby zareagował. Dodałam po chwili, a dziewczyny powiedziały równo: "-Okej" i zaczęłyśmy się śmiać. Po tym przyszli chłopcy. -Z czego się śmiejecie? Zapytał Liam, siadając obok Dann. -A takie tam babskie ploteczki. Powiedziała Eli, którą własnie obejmował Lou. Zayn usiadł obok Perrie, a Niall obok mnie. -Okej ja muszę już iść. Powiedziałam po chwili. -Co? Czemu?! Zapytała Perrie. -Muszę pomóc tacie. Powiedziałam i wstałam. Wszyscy pożegnali mnie miło i podeszłam do drzwi. Ubrałam buty i kurtkę. -Odwiozę cię. Powiedział ktoś stojąc za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla. -Nie trzeba. Przejdę się. Powiedziałam uśmiechnięta. -Nie masz spodni, a na polu jest zimno. Pozwól się podwieźć. Powiedział ze słodką minką, więc tylko się roześmiałam i zgodziłam. Wyszliśmy z domu i podeszliśmy do auta. Szybko do niego wskoczyłam, bo było strasznie zimno. Po drugiej stronie usiadł Niall i odpalił samochód, po czym ruszył. -W czym musisz pomóc tacie? Zapytał w czasie jazdy. -Wprowadziłam się tu dwa dni temu. Malowanie, zakupy i meble. Powiedziałam obojętnie. -Może pomogę? Zapytał miło. -No nie wiem. Nie chcę ci robić problemu. Powiedziałam zmieszana. -Jaki problem?! Będzie mi miło, że lepiej poznam dziewczynę, z którą spałem. Powiedział i oboje się uśmiechnęliśmy. -To tu! Powiedziałam widząc domek. -Okej to idziemy. Oznajmił i wyszliśmy z auta. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył tata, wpuszczając nas do środka. -Czemu nie masz spodni? Zapytał staruszek. -Bo nie wiem gdzie dałam ubrania. Odpowiedziałam ściągając kurtkę. -Jak to? Spałaś z kimś?! Zapytał zdziwiony. -No z nim. Powiedziałam i pokazałam na Nialla, a tata zaczął się mu uważnie przyglądać. -To znaczy nie kochaliśmy się, tylko spałam w jego łóżku. Trochę wczoraj wypiłam i na prawdę nie wiem czemu się rozebrałam. Powiedziałam, tłumacząc całe zajście. -Ahaa okej, to ubierz się i zejdź na śniadanie. Ty zostaniesz na śniadanie? Zapytał tata patrząc na chłopaka. -Przyjechałem pomóc w malowaniu, więc jeśli śniadanie jest wliczone to będzie mi miło. Powiedział Niall, a gdy chciałam powiedzieć, że jedliśmy już śniadanie, to chłopak zakrył mi usta i wyniósł na górę. Tata tylko wzruszył ramionami i poszedł do kuchni.



-O co ci chodzi? Zapytałam wchodząc do pokoju. -Bo ty chciałaś powiedzieć, że już jedliśmy. Powiedział smutno. -No, bo taka prawda, a poza tym to nie jestem już głodna. Powiedziałam wybierając jakieś ciuchy z szafy. -Ale ja jestem. Powiedział smutno Niall. -Jak to? Wiesz ile ty zjadłeś?! Aż się zdziwiłam, że tyle zmieściłeś! Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. -No bo ja lubię jeść! Powiedział prawie, że obrażony. -Okej przepraszam. Powiedziałam i podeszłam do niego, po czym przytuliłam go mocno. -No okej wybaczę ci. Powiedział miło. -Śniadanie! Krzyknął tata, a Niall szybko zszedł na dół. Ja byłam jeszcze w jego bluzie, więc postanowiłam się w tym czasie ubrać, lecz nagle chłopak wrócił z dwoma talerzami. -Czemu tu przyniosłeś? Zapytałam ubierając w krótkie spodenki i starą koszulkę. -Powiedziałem twojemu tacie, że jeszcze się nie ubrałaś, a on powiedział, żebyśmy zjedli na górze. Oznajmił uśmiechnięty i zaczął jeść. W sumie nie byłam głodna, ale gofry były pyszne. Oczywiście Niall wziął mi dwa i zaczęłam go gonić po pokoju. Gdy zjedliśmy, poszłam na dół zanieść talerze. Chłopak w tym czasie oglądał mój pokój. -Tato co mam dzisiaj zrobić? Zapytałam będąc jeszcze na dole. -Kotek o nic się nie martw ja tu mam tylko wykończenia, ale możesz kupić jakieś nowe rzeczy do pokoju. Powiedział uśmiechnięty i dał mi pieniądze. -Okej dziękuje. Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wybiegłam szybko na górę i weszłam do sypialni. -Niall chce ci się iść ze mną na zakupy? Zapytałam myszkując w szafie. -Pewnie! Powiedział szczęśliwy siedząc na parapecie. -Okej to tylko się umyję i przebiorę. Poczekasz na mnie? Zapytałam biorąc ciuchy z szafy. -Okej! Odpowiedział, a ja poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wymalowałam się i ubrałam szare zakolanówki, krótkie, jeansowe spodenki, do których włożyłam biały sweterek. Wyszłam z łazienki i poszłam do Nialla. -To co idziemy? Zapytałam patrząc jak przygląda się zdjęciu z mamą. -Pewnie. Powiedział i zeszliśmy na dół. Ubraliśmy kurtki i buty, po czym wyszliśmy z domu. Na polu padał śnieg. Niall podszedł do samochodu. -Może się przejdziemy? Zaproponowałam, a chłopak się tylko uśmiechną i zgodnie poszedł ze mną. -Ślicznie wyglądasz. Powiedział po chwili. -Dziękuje. Powiedziałam z uśmiechem i zarumieniłam się. Gadaliśmy przez całą drogę o wszystkim. Dziwiło mnie tylko to, że nie zapytał o mamę. Po zakupach poszliśmy na pizze, bo Niall, jak to stwierdził, "umierał z głodu" i nie mogłam wytrzymać jego jęków. Weszliśmy do pizzerii i zamówiliśmy posiłek. -Zawsze tu przychodzimy z chłopakami. Powiedział i usiadł. -Poczekaj idę tylko do łazienki. Powiedziałam i poszłam. Gdy z niej wychodziłam zauważyłam jak Harry wchodzi do pizzerii z jakąś dziewczyną. Chwile stałam w drzwiach łazienki, żeby sprawdzić z kim jest. Ściąga jej płaszcz i idzie coś zamówić. Czekaj, a to nie Taylor Swift? Pewnie znajomi. Przecież oboje śpiewają. Harry wraca i coś do niej mówi. Śmieją się chwilę i po chwili on ją całuje namiętnie. Poczułam jak coś we mnie pęka. Wyszłam z łazienki. -Hej kochanie. Powiedziałam przechodząc obok nich. Harry nagle oderwał się z pocałunku i na mnie popatrzył, a ja podeszłam po rzeczy i wyszłam. Niall był w tym czasie przy kasie i nie zauważył jak poszłam. Było mi trochę głupio, że go tam zostawiłam, ale nie mogłam tam zostać po prostu nie mogłam. Wbiegłam do domu i pobiegłam na górę. Tata był zajęty i nie zauważył mojego przyjścia. Zaczęłam płakać. Rzuciłam się na łóżko. -Co ja głupia sobie myślałam?! No co?! Krzyczałam, płacząc. Otworzyłam okno i usiadłam na parapecie. Siedziałam i płakałam chyba przez trzy godziny. Nagle do pokoju ktoś zapukał. -Słucham? Powiedziałam nie ruszając się z miejsca. -Można? Zapytał Niall wchodząc do pokoju. -Hej przepraszam, że uciekłam. Powiedziałam, a łzy nadal spływały po moim policzku. -Nic się nie stało. Powiedział i usiadł obok mnie. Popatrzył się na mnie i wytarł mój policzek. -Czemu płaczesz? Zapytał. -Bo mój chłopak przyszedł do pizzerii z inną. Powiedziałam i rozkleiłam się jeszcze bardziej. -Nie płacz. Powiedział i mnie przytulił. -Nie był ciebie wart! Dodał i nie puszczał mnie z uścisku. -Najpierw mama, teraz on! Czemu wszyscy mnie opuszczają?! Krzyknęłam. -Jak to mama? Zapytał. -Umarła przy porodzie. Powiedziałam już spokojniej i czekałam na jego reakcję. -Na pewno jest z ciebie dymna. Ma piękną, mądrą, zabawną i cudowną córkę, i nie powinnaś się przejmować jakimś niedorobionym dupkiem. Powiedział ci chociaż, że cię kocha? Zapytał i odsunął się delikatnie. -Tak w sumie to nie... Powiedziałam zamyślona. -Nigdy nie mówił mi, że mnie kocha. Powiedziałam pewniejszym głosem i zaczęłam płakać. -No i widzisz jaki z niego matoł?! Ja gdybym chciał poprosić dziewczynę o chodzenie to na początku powiedziałbym, że ją kocham. Oznajmił z dumą. -On mnie nawet nie poprosił o chodzenie. Powiedziałam patrząc się w niebo. -Jak to? To może nie wiedział, że... Zaczął mówić. -On oznajmił przy wszystkich, że jestem jego dziewczyną. Powiedziałam przerywając chłopakowi. -Aha. Powiedział smutno i wstał. -Przepraszam, ale muszę już iść. Jutro idziemy do studia i muszę się wyspać. Może wpadniesz? Zapytał miło. -Nie dzięki. Nie mam ochoty. Odpowiedziałam myśląc, że jak tam zobaczę Harrego to nie wytrzymam. -Odprowadzę cię, bo idę do parku. Powiedziałam i poszłam z chłopakiem, który się ucieszył tą wiadomością. -Mogę wpaść jutro? Zapytał w trakcie drogi. -Wolę zostać sama, ale dziękuję za to, że jesteś i mnie wspierasz. Powiedziałam lekko zmieszana. -Nie ma sprawy. Dasz mi swój numer? Zapytał chłopak. -Pewnie. Powiedziałam i wymieniliśmy się telefonami. -Okej odezwij się jak będziesz chciała z kimś pobyć. Powiedział i pocałował mnie w policzek. W tym samym miejscu, w którym Harry mnie pocałował, i też w policzek. Niall odszedł, a do oczu napłynęły mi łzy.



Wróciłam do domu. Zamknęłam pokój i siedziałam tam płacząc całą noc. Dostałam masę smsów od Harrego: "Kochanie przepraszam.", "To była moja była.", "Producenci nam kazali się spotykać dla rozgłosu." , "Odpisz proszę!", "Ammy!" itp. Nie odpowiedziałam na żadnego z nich, tylko płakałam. Następnego dnia tata wszedł do pokoju. -Co się dzieje córcia? Zapytał troskliwie, a ja wciąż płakałam. -Nic. Tato chcę zostać sama. Powiedziałam. -Ale musisz coś jeść. Upierał się bezskutecznie. -Tato proszę! Jak będę głodna to zejdę okej? Powiedziałam, a tata podszedł do drzwi. -Czekaj! Krzyknęłam za nim, a on się obrócił. -Czy zanim mama była twoją dziewczyną, to mówiłeś jej, że ją kochasz? Zapytałam. -Gdy ją prosiłem o chodzenie, gdy z nią byłem, przed, w trakcie i po ślubie, gdy mi powiedziała, że jest w ciąży... I gdy umierała. Cały czas jej to mówiłem. Mówiłem, że ją kocham. Jak się kogoś kocha, to tego słowa nie da się nie powiedzieć chociaż raz. Powiedział i wyszedł. Chwilę siedziałam myśląc, lecz tę chwilę przerwał sms od Perrie: "Zakochańce! Wasze zdjęcie z imprezki! Szczęścia!". Przeczytałam i otworzyłam zdjęcie. Łzy napłynęły mi do oczu i zaczęłam płakać. -Dlaczego? No powiesz mi?! Krzyczałam patrząc w sufit. -Czemu właśnie ja?! Co ja ci takiego zrobiłam, że odbierasz mi osoby, które kocham?! Krzyczałam dalej i położyłam się bezsilnie na ziemi powtarzając wciąż: "-Dlaczego?!". Leżałam tak cały dzień. Dostałam mnóstwo smsów, z czego nie przeczytałam nawet jednego. Wieczorem podniosłam się i wyszłam na chwilę z domu. Poszłam do kiosku i kupiłam papierosy, i zapalniczkę. Kiedyś już paliłam, więc to nie był mój pierwszy raz, poza tym mam już 18-ście lat co nie? Wróciłam do domu i poszłam na górę. -Kochanie! Zawołał mnie tata. -Tak? Zapytałam. -Idę na kolację z Elizą, a potem zostaniemy u niej. Nie masz nic przeciwko? Zapytał miło. -Spokojnie dam sobie radę. Powiedziałam obojętnie. -Wrócę jutro pa mała. Powiedział i wyszedł. Wróciłam do pokoju i usiadłam na parapecie. Otworzyłam paczkę i wyciągnęłam papierosa. Przyłożyłam go do ust i w domu rozległ się dzwonek. Odpaliłam go schodząc po schodach i zaciągnęłam się parę razy. Otworzyłam drzwi i widząc Harrego, bez słowa zamknęłam je i wróciłam na górę. Dzwonił cały czas drażniąc mnie tym, więc zeszłam znowu na dół. Otworzyłam drzwi. -Możesz przestać?! Krzyknęłam. -Ty palisz? Zapytał poważnie. -Od dzisiaj tak! Odpowiedziałam obojętnie i zaciągnęłam się. -Ja chciałem przeprosić cię. Głupio wyszło. Muszę się z nią spotykać. Powiedział i wyciągnął zza siebie kwiaty. Wzięłam je i popatrzyłam na niego. -Bardzo głupio. Nie przychodź tu więcej, a to dla Taylor! Krzyknęłam i rzuciłam w niego bukietem. Po czym trzasnęłam drzwiami i wybiegłam na górę. Płakałam tak cały czas. Tej nocy wypaliłam całą paczkę. Nad ranem wyszłam z domu i chodziłam po mieście. Było takie nie żywe. Przeszłam oglądając miejsca, w których nigdy nie byłam. Wracając, kupiłam jeszcze jedną paczkę papierosów i ruszyłam w stronę domu. Gdy weszłam postanowiłam się umyć. Wzięłam długą kąpiel i ubrałam bluzę Nialla. Poszłam do pokoju i usiadłam na parapecie. Okno było dalej otwarte. Odpaliłam papierosa i wzięłam laptopa. Na youtube wpisałam One Direction. -Łał popularni są. Powiedziałam do siebie. Zaciągnęłam się i puściłam piosenki. Zeszłam na dół po wódkę i pepsi. Zrobiłam sobie drinka i paliłam słuchając ich piosenek. Potem włączyłam ich koncerty. Siedziałam już tak chyba godzinę, a alkohol robił swoje. -You don't know, you're beautiful!... I tak śpiewając ich piosenki skakałam po łóżku. W końcu się zmęczyłam i wyłączyłam laptopa. Dochodziła po mału godzina 10, a ja wzięłam do ust ostatniego papierosa. Wódka i pepsi się skończyło. Po wypaleniu, położyłam się do łóżka. Tata wrócił tak koło 12, ale ja spałam, a pokój był zamknięty na klucz, więc nie wchodził. Obudziłam się rano. Dopiero wtedy zrozumiałam, że to nie ma sensu. Nie... Teraz będzie inaczej.



Noo... Troszkę im namieszałam. mam nadzieję, że nie było jakiś wielkich zwolenników Hammiego Groulesa, albo Arrego Strousa, bo na dzień dzisiejszy sama nie wiem co z tą parką będzie. Za niedługo sylwester, a u was jakie plany? ♥ Dzięki za czytanie i do następnego! ♥
  • awatar ASAP: PLAN NA SYLWKA? SYLWESTER Z POLSATEM :d Jeszcze raz to pisze. To dzieje sie za szybko!! Ale i tak kocham to czytać!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Szliśmy uliczkami, i choćbym chciała, to nie dało się z tym słodziakiem iść w ciszy. -Ej patrz pierwsza gwiazdka! Powiedział uśmiechając się szeroko. Nagle stanął i poczułam jak ściska mnie mocniej za rękę. Popatrzyłam na niego, a on z zamkniętymi oczami nie reagował na cały świat. -Okej chodźmy. Powiedział po chwili, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Lecz teraz ja przystanęłam. -O co chodziło? Zapytałam nadal nie rozumiejąc sytuacji. -No nic. Pomyślałem życzenie. Powiedział patrząc na mnie jak na jakąś nienormalną. -Ooo słodko. Powiedziałam delikatnie nabijając się z niego. -Nie śmiej się! Zawsze tak robię. Powiedział oburzony. -No przepraszam. A spełniło się przynajmniej? Powiedziałam smutniejsza, nie chcąc mu robić przykrości. On przysunął się do mnie i pocałował namiętnie. Położyłam ręce na jego ramionach, oplatając je w okół szyi i stanęłam na palcach. Każdy jego ruch warg przyprawiał mnie o dziwne uczucie w brzuchu, a gdy od siebie się oderwaliśmy, uśmiechnęłam się szeroko, a on tylko dodał: "-Teraz tak." i poszliśmy dalej.



Każda minuta spędzona z nim w drodze była magiczne, lecz niestety było ich tylko 15. Gdy stanęliśmy, przed moimi oczami ukazał się duży, bardzo ładny dom. -Panie przodem. Otworzył mi drzwi i jak dżentelmen czekał jak wejdę. -Oj jak miło. Powiedziałam i weszłam. -Wiem. Powiedział dumny z siebie i zamknął drzwi. -A teraz wejdziemy po mojemu. Powiedziałam i pociągnęłam go z powrotem na pole. Zaśmialiśmy się tylko i popchnęłam go na drzwi, po czym zaczęłam całować. On nie odrywając ode mnie ust, otworzył drzwi i Wchodząc wziął mnie na ręce. Nigdy nie sądziłam, że pocałuje się z chłopakiem w taki sposób, że nie zauważając nikogo, oboje poczujemy się jak gwiazdy we własnym filmie. Gdy weszliśmy do domu, postawił mnie na ziemi i dalej całując ściągnęliśmy kurtki i buty. Potem znowu wziął mnie na ręce i wniósł do pokoju, z którego dobiegała muzyka. Gdy weszliśmy, wszyscy na nas popatrzyli i zaczęły się piski, i krzyki. Dopiero wtedy nasze usta się rozłączyły i oboje patrząc sobie głęboko w oczy, zaczęliśmy się śmiać. Harry postawił mnie na ziemi i objął w tali. Wszyscy wrócili do poprzedniego zajęcia, a chłopak porwał mnie do tańca przy pierwszej piosence. -Powiem ci, że uwielbiam twoje "wejścia do domu". Powiedział mi w tańcu i oboje wybuchliśmy śmiechem. -Pierwszy raz coś takiego zrobiłam. Powiedziałam z lekkimi rumieńcami. -Na prawdę? No jakoś mi się w to nie chce wierzyć! Powiedział uśmiechnięty. -Na prawdę. Powiedziałam patrząc mu prosto w oczy. -Nigdy się nie całowałam. Powiedziałam i zaczerwieniłam się bardziej. On widząc moje rumieńce i to, że przestałam się uśmiechać, pogładził mnie po policzku. -To nikt poza mną nie jest takim szczęściarzem. Czuje się wyjątkowo. Powiedział miło. -Oj nie schlebiaj sobie! Powiedziałam i oboje zaczęliśmy się śmiać. Nagle Louis szturchnął Harrego, żeby przyszedł przedstawić dziewczynę i się napić, więc po chwili zostałam zaciągnięta do stolika i z braku miejsca usiadłam loczkowi na kolanach. -To co, wy jesteście razem? Zapytał Zayn nie ukrywając swojej ciekawości i wścibstwa. -Tak. Powiedział Harry i patrząc na mnie uśmiechnął się szeroko. -Tak w ogóle, to jak masz na imię? Zapytał Liam, obejmując dziewczynę obok. -Jestem Ammy. Powiedziałam trochę zmieszana. -Ja jestem Louis! -Ja Liam. -Zayn. Powiedzieli jeden po drugim. -A co z Niallerem? Zapytał Harry rozglądając się po pokoju. -Śpi pewnie. Źle się poczuł. Powiedział troskliwie Lou. -Zajrzę do niego. Powiedział Liam. -Idę z tobą! Dodał Louis. -Ja skocze kochanie do kibelka. Powiedział Zayn i poszedł. -Okej to było miło Harry, ale już idź! Chcemy pogadać z twoją nową dziewczyną. Powiedziała dziewczyna Liama. -Mimo iż zostałem tym urażony, to odejdę z pretekstem zajrzenia do Horana. Powiedział, po czym wstał i pocałował mnie w policzek. Gdy Hazza zniknął w tłumie ludzi, to dziewczyny nalały mi drinka i zrobiły dla mnie miejsce między sobą. -Okej to ja jestem Danielle. Dziewczyna Liama jak już pewnie zauważyłaś. To jest Perrie. Dupeczka Zayna, a to Eleanor. Jest z Louisem. Powiedziała po kolei wskazując na koleżanki. -Dobra Ammy, napij się i jak przyjaciółki poimprezujemy. Powiedziała Eli, po czym tak zrobiłam. -Świetne wejście mieliście. Opowiedz jak było zanim weszliście do salonu! Powiedziała podekscytowana Perrie. -Okej to najpierw on otworzył mi drzwi i powiedział "panie przodem" i weszliśmy. No, ale ja powiedziałam, że "teraz wejdziemy po mojemu" i wyprowadziłam go na pole, po czym nie przestając się całować weszliśmy, rozebraliśmy się i wniósł mnie tu, co już widziałyście. Mówiłam popijając co chwilę drinka jak i reszta dziewczyn. -Wiesz, że takie pocałunki kończą się na sexie? Powiedziała Dann i wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem. -Aż dziwne, że to ty ten pocałunek sprowokowałaś, a nie Harry. Dodała Parrie. Tak śmiałyśmy się i piłyśmy z dziewczynami przez pół godziny. Po tym czasie przyszli chłopcy dziewczyn i zabrali je. Rozglądnęłam się po sali i nie mogąc znaleźć Harrego poszłam za nimi. Weszłam do jakiegoś pokoju i widząc jak chłopak słodko śpi, rozebrałam się i wskoczyłam do łóżka. Pocałowałam go jeszcze delikatnie, a gdy mnie obiją zasnęłam z wielkim uśmiechem na twarzy.



Przepraszam, że krótki, ale chciałam tu tylko imprezę opisać. Mam nadzieję, że nie jesteście źli. Poza tym to dziękuje bardzooooo za czytanie! ♥ Najbardziej chcę podziękować moim dwóm wiernym komentatorką! Kocham was dziewczynki za to wsparcie i dziękuje jeszcze raz! ♥
  • awatar ASAP: A nie za szybko wszystko się dzieje? :D JA tak tylko mówię.. moim zdaniem za szybko już są parą. To dopiro trzeci dział a oni takie rzeczy wyprawiają.. Nie żebym narzekała na to czy coś. wręcz przeciwnie.:P Ja po prostu kocham to czytać i nie trzeba nic więcej dodawać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Następny dzień był dużo lepszy od poprzedniego. Wstałam uśmiechnięta i wyjrzałam za okno. -Ahh... Nie rozumiem tej pogody. Wczoraj padał deszcz, a dzisiaj śnieg i do tego słoneczko. Powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Nagle tata stanął w drzwiach pokoju. -Prawda, że pięknie? Powiedział podchodząc do mnie. -Tak, bardzo. Uśmiechnęłam się szeroko. -Lepiej się czujesz? Zapytał troskliwie. -Pewnie! To co robimy? Zapytałam z uśmiechem. -Ja zrobię śniadanko, a ty pójdziesz do sklepu, dobrze? Zaproponował szczęśliwy. -Pewnie! To napisz mi na kartce co mam kupić, a ty rób jedzonko i przygotuj wszystko do malowania. Powiedziałam uśmiechnięta i poszłam do łazienki. Umyłam ręby, uczesałam się i pomalowałam rzęsy. Po wyjściu z łazienki podeszłam do pudła z napisem "clothes". Wyjęłam z niego jeansy i szarą bluzę. Ubrałam się i zeszłam na dół. Na talerzu były już trzy naleśniki. Wsunęłam je szybko i wzięłam karteczkę od taty. Ubrałam kurtkę i emu, po czym wyszłam z domu. Śnieg akurat przestał padać. Delikatne słoneczko muskało moje policzki. Szłam jak najszczęśliwsza dziewczyna na całym świecie. Weszłam do sklepu budowlanego i kupiłam parę puszek farb w przeróżnych kolorach, rozpuszczalnik, pędzle i inne rzeczy z karteczki. Wyszłam ze sklepu i wróciłam do domu. Tata przygotował już pomieszczenia na górze do malowania. -Na początek zajmiemy się sypialniami. Oznajmił staruszek i wziął ode mnie torby. Przebrałam się w jakąś starą koszulę i krótkie spodenki. Tata pokazał mi co i jak i po wybraniu pokoju, wzięłam beżową farbę i zaczęłam malować ścianę. Nagle poczułam wibrację. -Halo?! Powiedziałam po odebraniu telefonu. -No hej. Bardzo wczoraj zmokłaś? Powiedział głos z słuchawki. -A kto mówi? Zapytałam nie kontaktując. -Dużo osób na ciebie wczoraj wpadło, lądując w kałuży? Powiedział miło i zadziornie. -Harry? O hej! Powiedziałam jakbym odkryła Amerykę. -No Harry, Harry! Zaśmiał się. -Co robisz dzisiaj? Zapytał miło. -Maluje pokój. Odpowiedziałam. -Ooo... Może pomogę? Zapytał. -No jeśli ci na tym zależy... Powiedziałam obojętnie. -Bardzo! Prawie, że krzyknął. -Wyślij adres sms'em. Powiedział i się rozłączył. Odsunęłam telefon od ucha i wysłałam adres do Harrego, po czym zapisałam jego numer. "Będę za pół godziny!" Tak po chwili odpisał. Uśmiechnęłam się sama do siebie i schowałam telefon do kieszeni, wracając do malowania. Skończyłam jedną ścianę co trwało wieki i uznałam, że chce mi się pić, więc zeszłam na dół i wyciągnęłam mleko. Uwielbiam je. Napiłam się i odłożyłam je do lodówki, po czym rozległ się dźwięk dzwonka. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.



-Hej! Powiedział Harry jak zawsze uśmiechnięty i wszedł do środka. -No hej. Powiedziałam równie szczęśliwa. -Mam chińszczyznę. Nie wiem czy lubisz, ale miałem taką nadzieję. Powiedział miło. -Ooo mniam! Powiedziałam i wzięłam pudełeczko z jedzeniem na górę, a loczek poszedł za mną. -Masz widelce? Zapytał wchodząc do pokoju. -Nie wiem, w którym są pudle. Powiedziałam smutno. -To musimy zjeść pałeczkami. Powiedział i uśmiechnął się słodko. Usiedliśmy na parapecie i zaczęliśmy jeść. Co było mega porażką, bo żadne z nas nie umiało jeść pałeczkami i cały czas się śmialiśmy. Po posiłku zaczęła się rozmowa. -To czemu wczoraj płakałaś? Zapytał poważnie. -Pamiętasz to jeszcze? Nagle posmutniałam. -Oczywiście. Przez to cię pierwszy raz pocałowałem. Z jednej strony ciesze się jak głupi, a z drugiej nie dawało mi to spokoju. Powiedział smutno. -Wczoraj się tu wprowadziłam, a jestem z Kanady. Rzuciłam wszystko opuszczając dom, w którym mieszkała mama, a potem ja przez 18-ście lat. Powiedziałam patrząc w okno. -Jak to mieszkała mama, a potem ty? Zapytał Harry nie rozumiejąc tego zdania. -Umarła przy porodzie. Powiedziałam i momentalnie się rozkleiłam. Chłopak nie wiedząc jak się zachować, po prostu mnie przytulił. -Ciii już dobrze nie płacz. Powtarzał w kółko, całując mnie w czoło i nie wypuszczając z uścisku. Po chwili się odsunęłam od niego i popatrzyłam się w jego piękne zielone oczy. Nagle zbliżył rękę do mojej twarzy i wytarł ją delikatnie z łez, po czym złapał mnie za podbródek, przysuwając do siebie. W tym momencie poczułam ciepło z jego ust, ogarniające moje wargi. Czułam taką radość w tym krótkim, delikatnym całusie. Dawno nikt nie dał mi tyle szczęścia. Gdy się od siebie odsunęliśmy, on spojrzał mi głęboko w oczy i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech i trwając w tej ciszy wstałam, ciągnąc go za sobą. -Gdzie idziemy? Zapytał ucieszony. -Tu! Powiedziałam i schyliłam się do torby leżącej w pokoju. -Masz. To jest pędzel i będziemy malować, bo chyba chciałeś pomóc. Powiedziałam i patrząc na jego minę, zaczęłam się śmiać. Pomalowaliśmy razem mój pokój. Tata pomalował w tym czasie swoją sypialnię na zielono i zaczął rozpakowywać meble. -I jak ci córcia poszło? Powiedział wchodząc do pokoju. -Dobrze, ale miałam pomocnika. Powiedziałam, a koło mnie stanął Harry. -Dzień doby. Powiedział, uśmiechając się i podając rękę mojemu tacie. -Cześć. Jesteś przyjacielem Ammy? Zapytał tata witając gościa. -Tak, jestem Harry. Powiedział nie przestając się uśmiechać. -A może chciałbyś zostać na kolację? Powiedział miło tata. -Bardzo chętnie, dziękuje. Harry uśmiechnął się jeszcze szerzej. -Dobrze to już wam nie przeszkadzam. Uchylcie okno to szybciej farba wyschnie i potem układajcie meble. Powiedział i wyszedł. Otworzyliśmy więc okno, tak jak poprosił tata i zaczęliśmy ściągać folię z mebli. Poustawialiśmy meble chyba po godzinie, bo jak ja przysunęłam łóżko to panu Harremu się nie podobało i ustawił je inaczej, w końcu ustawiłam je po swojemu i rzuciłam się na nie, jednak nie przewidziałam, że loczek zrobi to samo i po chwili leżał na mnie. Zaczęliśmy się śmiać, a gdy przestaliśmy, on popatrzył się prosto w moje oczy. -Nie znamy się prawie w ogóle, a czuje się przy tobie tak swobodnie jakbym znał cię od dziecka. Co ty masz takiego w sobie, że mnie tak pociągasz i jesteś taka cudowna i w ogóle taka zajebista? Powiedział nie odrywając ode mnie wzroku. -Nie wiem, a ty co masz takiego w sobie, że wpuściłam cię do domu mimo to, że znam cię jeden dzień? Po tych słowach mnie pocałował. Uwielbiam go za to, że w każdym momencie jest w stanie dać mi tyle szczęścia. -To łóżko tak ma stać! Powiedziałam gdy się oderwaliśmy i zrzuciłam go na ziemię. Oboje zaczęliśmy się śmiać. -Ej dokończmy meble i pójdziemy na spacerek. Co ty na to? Zapytał pokazując te swoje ząbki w cudnym uśmiechu. -Dobra to ty poustawiaj je, a ja przyniosę pudła. Powiedziałam i wyszłam. Zrobiłam parę rundek po schodach, lecz gdy wszystkie pudła były w pokoju, to Harry akurat ułożył meble. -Dobra to wypakuj rzeczy, a ja się zajmę ciuchami. Powiedziałam i każdy z nas zajął się swoim zadaniem. Po pół godzinie ubranka były już w szafie, a Harry wypełnił półeczkę książkami. Gdy ja wzięłam się za biurko, to on wyciągnął akurat z jednego pudła zdjęcie mamy. -Była piękna. Powiedział opierając się o parapet. -Ale kto? Zapytałam nie przestając chować rzeczy do szafek. -Twoja mama. Powiedział nadal patrząc na jej zdjęcie. Wtedy obróciłam się w jego stronę i uśmiechnęłam się delikatnie. -Tak była piękna. Powiedziałam, a łzy napłynęły mi do oczu, lecz obróciłam się szybko i układałam nadal rzeczy na biurku. -Zaraz wracam. Poradzisz sobie beze mnie? Powiedział zamyślony. -Pewnie. Odpowiedziałam, a Harry zniknął za drzwiami pokoju. W sumie dobrze, że poszedł. Nie chciałam, żeby widział, że płaczę. Westchnęłam głęboko i podchodząc do okna łzy popłynęły po moich policzkach. -Mamo tęsknie za tobą... Wyszeptałam. Gdy skończyłam układać wszystko i zniosłam pudła na dół, to akurat loczek wpadł do domu jak poparzony. -Jak dobrze, że jesteś! Krzyknął w drzwiach. -No mieszkam tu. Może od wczoraj, ale mieszkam. Powiedziałam zdziwiona. -Mam coś dla ciebie. Powiedział szczęśliwy jak dziecko. -Udało mi się to zrobić. Powiedział i podał mi ramkę. Ramkę na zdjęcie, ale to nie była zwykła ramka, była podwójna. Taka, że jedna jej część była z mamą, a do drugiej mogłam włożyć zdjęcie moje i taty. -Teraz będziesz pamiętała, że choćby nie wiem co, to ona zawsze będzie przy tobie. Powiedział spokojnie i uśmiechnął się delikatnie, patrząc na moją reakcję. -Harry ja nie wiem co, ale jak ty i w ogóle to wszystko i... Dziękuję! Krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. On przytulił mnie mocno i powiesił kurtkę na wieszaku. -Dobra to chodźmy wsadzić tu jakieś zdjęcie. Powiedział i oboje poszliśmy na górę. Znalazłam w albumie zdjęcie moje z tatą. Gdy zobaczyłam jak wygląda całość, parę łez spłynęło mi po policzku. Za często się wzruszam i chyba muszę nad tym popracować. -Dobra, a teraz nie płacz tylko się ubierz cieplej, bo idziemy na mój obiecany spacerek! Powiedział szczęśliwy i rzucił się na łóżko. Wybrałam sobie z szafki sweterek i jeansy, po czym poszłam z tym do łazienki. Gdy wyszłam, to akurat Harry był pod drzwiami więc poszliśmy oboje na dół. -Tato idę się przejść! Krzyknęłam ubierając emu. -Okej! Za godzinę kolacja! Powiedział staruszek, a ja tylko zarzuciłam kurtkę i wyszliśmy.



-Dobra to może nie wiemy o sobie wszystkiego, ale i tak ty wiesz więcej o mnie niż ja o tobie. Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka. -No to jestem Harry i mamy z chłopakami zespół: One Direction. Powiedział patrząc na moją reakcję. -Aaa tak słyszałam. Odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. -No to w sumie wiemy o sobie najważniejsze rzeczy, a chyba najlepiej się poznaje przez spędzanie wspólnych chwil, bo po co wracać do przeszłości jak możemy razem stworzyć przyszłość! Powiedział szczęśliwy i złapał mnie za rękę. Popatrzyłam się w stronę naszych rąk, a później na niego i uśmiechnęłam się mimowolnie. Chciałam, żeby nigdy nie puszczał mojej ręki. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, lecz nagle zadzwonił mu telefon. -No co tam? Yyyy w parku. Nie dopiero wieczorem. No ale nie jestem sam. Przestań ale co się dzieje? Nie wiem czekaj zapytam. -Chcesz po kolacji iść ze mną na imprezę? Zapytał mnie Harry przerywając rozmowę. -No czemu nie. Powiedziałam obojętnie. -Zgodziła się! No wiem, zajebiście. Dobra to o której? Dobra to kończę. No to nie przeszkadzaj pa. Powiedział i się rozłączył. -Kto to był? Zapytałam uśmiechając się lekko. -To był Louis. On też jest z zespołu. -Aha. To będzie fajnie. Powiedziałam miło i się przytuliłam do niego. -Tak będzie cudownie. Wyszeptał pod nosem i objął mnie w pasie. Pochodziliśmy jeszcze po parku śmiejąc się i rozmawiając. Robiło się późno, więc postanowiliśmy wrócić na kolację. Gdy byliśmy w domu, to szybko zjedliśmy posiłek, w czasie którego Harry i tata rozmawiali o "męskich sprawach" i było dość miło. Następnie poszłam się przebrać i zostawiłam "męską" część domu na dole. Po paru minutach zeszłam na dół w niebieskich rurkach, białej koszulce z flagą UK i czerwonych conversach. -To idziemy? Zapytałam podchodząc do Harrego. -Pewnie. Powiedział uśmiechnięty. Pożegnaliśmy się z tatą i ubraliśmy kurtki, po czym wyszliśmy z domu.



Okej to na razie tyle. Uwielbiam pisać te rozdziały słuchając piosenek 1d. ♥ Czuję się już znacznie lepiej, a jutro widzę się z moją paczką! Już się nie mogę doczekać! Dobra to pisać czy się podoba, no i dziękuje za czytanie. ♥
  • awatar ASAP: Czy się podoba ?! Kocham to !! ♥ Po prostu zakochałam się w tym opowiadaniu.. !!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Nadal jesteś zła? Zapytał tata smutnym głosem wchodząc do pokoju. -Nie, jest okej. Powiedziałam przecierając łzy. Staruszek tylko westchnął i podszedł do mnie. -Mnie też to boli, ale muszę znaleźć nową pracę i bądź co bądź ty możesz w każdym momencie odejść, a Eliza jest z Londynu. Proszę daj jej szansę. Powiedział podając mi kakao. -Nie chodzi o ciebie ani o nią, ja po prostu nie wyobrażam sobie "nowego życia" bez tego miejsca i znajomych, i wszystkiego. -O to właśnie chodzi, żeby znaleźć nowych, a poza tym jakoś damy sobie radę. Proszę zrób to dla mnie. Powiedział po czym wyszedł z pokoju. Ten pokój nie był już taki sam. Przepełniały go pudła i chłód. Okno było puste, a za nim niby ten sam a jednak inny, smutny księżyc i liście tańczące w jego blasku. -Ahh... Odetchnęłam głęboko i poczułam jak parę łez spłynęło po moim policzku. -Będzie mi brakować tego miejsca. Wyszeptałam pod nosem i usiadłam na łóżku. Nagle usłyszałam kroki taty. Szedł korytarzem do sypialni. Gdy znikł za jej drzwiami, podeszłam do jednego z pudeł. Wsadziłam do niego rękę i wyciągnęłam zdjęcie mamy. Przytuliłam je mocno i łzy momentalnie spłynęły po moim policzku. -Gdybyś tu była byłoby inaczej. Powiedziałam wycierając policzki. -Mamo kocham cię. Wyszeptałam płacząc dalej. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.



Obudziłam się na ziemi. Wstałam i podeszłam do lusterka. -Ale mam spuchnięte oczy. Powiedziałam sama do siebie i przetarłam policzki. -Śniadanie! Krzyknął tata z dołu. Ubrałam sweterek i leginsy, po czym zeszłam coś zjeść. -Jak się spało? Zapytał troskliwie, ale ze smutkiem. -Bywały lepsze noce. Powiedziałam, a w oczach stanęły mi łzy. -Wiem skarbie. Przepraszam, że tak się dla mnie poświęcasz... Nie dokończył, bo mu przerwałam. -Tato ty poświęcałeś się dla mnie całe życie. Pamiętaj tylko, że robię to dla ciebie. Powiedziałam wymuszając uśmiech. -Moja mała królewna. Powiedział uśmiechnięty i pocałował mnie w czoło podając płatki z mlekiem. Po posiłku, który spędziliśmy w zupełnej ciszy, poszłam do łazienki umyć zęby, uczesać się i wymalować. -Gotowa! Krzyknęłam zbiegając ze schodów. Postanowiłam się cieszyć z wyjazdu chociaż dla taty. -To cudownie powiedział i wziął moje walizki z ciuchami. Po czym jacyś panowie spakowali pudła do samochodu z przeprowadzkami i wynieśli meble. Wsiedliśmy do samochodu. -Czekaj coś zostawiłam. Powiedziałam i wybiegłam z auta. -Tylko szybko! Krzyknął za mną tata. Wbiegłam do pokoju i podniosłam zdjęcie mamy. Parę łez spłynęło mi po policzku. Nagle usłyszałam trąbienie i szybko zbiegłam na dół. Uśmiechnęłam się lekko spoglądając na dom i wsiadłam do samochodu. Jechaliśmy bardzo długo. Musieliśmy dojechać do promu, ponieważ meble i inne rzeczy razem z samochodem nie mogły lecieć samolotem. Na statku postanowiłam trochę się przespać. Parę godzin w samochodzie mnie zmęczyło.



Po jakimś czasie usłyszałam dźwięk parowca, który dawał sygnał dotarcia do portu. Zeszliśmy z tatą na dół do samochodu i po chwili wyjechaliśmy naszą Clarą (tata lubi nazywać auta). Była to stara wersja samochodów marki Mini. Jak on to stwierdził "perełka motoryzacji", dlatego Clara. Nie widzę z tym powiązania, ale lubię ten samochodzik. Jechaliśmy trochę krócej niż z Kanady do portu, ale Londyn też nie był przybrzeżnym miastem. Całą drogę padał deszcz. Mogło to sprawiać wrażenie moich uczuć, ale im bardziej zagłębialiśmy się w miasto, tym bardziej mi się podobało. -Kanada to nie jest, ale ładnie tu. Powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Tata odwzajemnił uśmiech. Po paru minutach zatrzymaliśmy się pod małym, ale bardzo ładnym domkiem. -To tu. Powiedział tata. Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed drzwiami. Panowie z przeprowadzek podeszli do taty i o czymś z nim gadali. Po chwili cała trójka przeszła obok mnie i weszła do domku. -Tato! Krzyknęłam i po chwili w drzwiach pokazał się staruszek. -Mogę się przejść po okolicy? Zapytałam stojąc na deszczu. -Pewnie, tylko się nie zgub. Powiedział uśmiechając się szeroko. Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam mokrą uliczką. Szłam pomału zatracając się w myślach, a głowę miałam spuszczoną na dół. W pewnym momencie poczułam jak ktoś na mnie wpada i oboje wylądowaliśmy w kałuży. -Bardzo cię przepraszam. Powiedziała postać pomagając mi wstać. -Nic się nie stało, chyba. Powiedziałam masując się po tyłku, który był mocno stłuczony. -Jestem Harry, a ty? Powiedział uśmiechając się szeroko. -Po co ci to wiedzieć jak i tak już się nigdy nie spotkamy? Powiedziałam niezbyt miło, a do oczu napłynęły mi łzy. -Jeśli dasz mi swój numer to może się spotkamy. Powiedział z mniejszym uśmiechem, ale nie dawał za wygraną. -Okej co mam do stracenia... Westchnęłam, a po moim policzku spłynęło parę łez. Nikt nie był w stanie ich zauważyć przez ten deszcz, ale Harry uniósł delikatnie mój podbródek i przetarł policzki. -Czemu płaczesz? Spytał z przejęciem. -Nie płacze, to deszcz. Skłamałam chcąc wybrnąć z sytuacji. Nagle chłopak pocałował mój policzek. Jego ciepłe usta rozgrzały mnie momentalnie powodując delikatny uśmiech. -Deszcz nie jest słony. Powiedział odrywając się od łzy, która spływała mi po policzku. -Nie ważne, proszę masz numer. Ja muszę już iść. Powiedziałam podając mu karteczkę i uciekłam w stronę domu. On stał tam jeszcze i patrzył na cyferki, które mu podałam. Gdy podniósł głowę mnie już nie było widać. Biegłam po kałużach i wpadłam do domu tak szczęśliwa jak jeszcze nigdy. W domu były już meble i mnóstwo kartonów. -Tato co mam zrobić? Zapytałam patrząc na te pudła. -Kochanie dzisiaj nic. Jutro będziemy malować ściany, układać meble i wypakowywać pudła. Powiedział zakłopotany. -Tato, kocham cię. Damy sobie radę! Powiedziałam i pobiegłam na górę. Po znalezieniu łazienki postanowiłam się odświeżyć i przebrać. Gdy byłam piżamce, weszłam do pierwszego lepszego pokoju, rozłożyłam sobie materac i przykryłam się kocem. Deszcz dudnił o dach i stukał w okno, a ja zamiast płakać, uśmiechałam się sama do siebie myśląc o zielonookim brunecie.



Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale wczoraj się rozchorowałam, w sumie nie przeszło mi dalej. Grypa żołądkowa ;c ehh... Źle się czuje, ale nie chciałam zawieść z rozdziałem. ♥ Pisać czy się podoba no i dziękuje za czytanie. ♥
 

 
No i oczywiście świetnie wam znani: Louis (21)♥, Niall (19)♥, Liam (19)♥, Zayn (19)♥, Harry (18)♥ +dziewczyny: Danielle Peazer (Liam), Perrie Edwards (Zayn), Eleanor Calder (Louis). Rozdziałek dodam może jutro, bo jestem padnięta, poza tym jeszcze pasterka. Życzcie mi sił! Bo już padam! ♥
  • awatar ASAP: już się nie mogę doczekać ! :D zapraszam do mnie ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
18-sto letnia dziewczyna z Kanady. Mieszka z ojcem. Jej mama umarła po porodzie. Po świętach przeprowadza się z tatą do Londynu żeby, jak on to nazwał, "zacząć nowe życie"... ♥
 

 
Życzę wam naprawdę cudownych, białych i wesołych Świąt... ♥ oby były lepsze od moich, bo ja już przez rodzinkę od rana płaczę! Zajebistego Sylwka i kopniaka na szczęście by nowy rok był nowym, lepszym rozdziałem waszego życia! ♥
  • awatar livianne: dziękuję Myszko :)
  • awatar ASAP: ooo bony.. Nie jestem jedyna. Ja też dzisiaj ryczałam. Nie ma to jak żyletka na wigilię.. Wesołych świąt < 33 + Świetny gif !
  • awatar valieta.†: mnie moja rodzinka tez doprowadza do płaczu +.+ . Tobie też Wesołych Świąt : **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mieć urodziny w Wigilię... aww magiczne! ♥ Loui najlepszego! a teraz 21 rzeczy, za które cię kocham... okej to zaczynamy. Kocham cię zaa... ten słodki uśmiech, poczucie humoru, wrażliwość, talent, styl, strach przed gołębiami (też się ich boje ♥), niechęć dorastania, spontaniczność, chęć do życia, za to że tak jak i ja umiesz grać na pianinie i uczysz się grać na gitarze, cudowny głos, charakter, sexy ciałko, paski i szelki, niechęć do noszenia skarpetek, bałaganiarstwo, miłość do marchewek, żarciki, niebieskie oczy, za czułość i za to że po prostu jesteś, bo bez cb nie było by ONE DIRECTION... moja ty ulubiona 1/5 zespołu ♥ Happy Birthday and I love you baby ♥
  • awatar Charllie's ♥: @NO END ;*: sorrki bardzo dawno nie śledziłam tg co o nich piszą: nauka, itp... ;c ma dziewczynę jeszcze raz przepraszam ♥
  • awatar ASAP: Myślałam że on ma dziewczynę .. Ale poza tym 100000000 lat Lou.. I czego tam sobie marzysz marchewko ty !
  • awatar livianne: najlepszego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›